” Ludzie nie zawsze powiedzą Ci jak się czują, ale zawsze Ci to okażą.”
Prawdziwe, aż do bólu. Ja widzę za dużo. Wiem za dużo.
Powiedzcie, istnieje sprawiedliwość? Bo ja myślę, że tylko czasami.
Jak to jest, że człowiek cierpi od dziecka? Całe życie z bólem a i tak potrafi się uśmiechnąć.
Gram w tę grę pozorów, ale widzę, że jest inaczej. I uważam, że to nie fair. Oczywiście- jesteśmy my. Rodzina.
Tylko dlaczego ja, gdzieś w głębi siebie nie cieszę się z tego, że jest lepiej ? Bo widzę w spojrzeniu jak jest ?
Nie zawsze można polegać na słowach. Słowa bywają puste. Słowa bez działania są kłamstwem. Brutalnym.
Dlatego ciągle uczę się oceniać ludzi na podstawie tego co robią- nie na podstawie tego co mówią.
Ktoś kiedyś powiedział, że czasami los podejmuje za nas najlepsze decyzje. Szkoda, że dostrzegamy to dopiero po upływie większej ilości czasu.
Gdyby można było wiedzieć to od razu, życie zaoszczędziło by sporo zbędnego mindfuckowania, rozgryzania i roztrząsania a potem składania tego kawałek po kawałeczku- jak stłuczoną porcelanę. Można sklejać latami- tosz to gorsze niż puzzle.
Boje się tego, co będzie za 2, 5, 10 lat. Boje się jak cholera. Ile zostanie z tego kim jestem w tej chwili ?
Najgorszy jest strach przed nieznanym. Ale jak nie bać się siebie ? Jak nie bać się tego co widzę ?
Na prawdę widzę za dużo.
” Zawsze bądź gotów na najgorsze i nigdy nie czuj się zbyt pewnie.”
I na koniec jeszcze jedno. Wpuszczenie kogoś do mojego małego, kruchego świata nigdy nie odbywa się przez szeroko otwarte drzwi.