Wietrzna adrenalina.

Na wstępie zaznaczam- nie próbujcie mnie opierdzielać za to, że się przeziębiłem.

CHOLERA ALE WIAŁO !

Jak bardzo ? Ważę prawie 90 kg. Musiałem używać sporo sił, żeby nie dać się zdmuchnąć.

I tak- było kurna warto. Nie ważne, że na nagranym materiale nie widać połowy rzeczy bo było za ciemno, nie ważne, że wiało tak mocno, że nie słychać w dźwięku praktycznie nic poza wiatrem. Nie ważne, że ból właśnie rozrywa mi czaszkę. To wszystko jest nie ważne.

 

Ile mi to dało energii, endorfin i radości, to sobie nie wyobrażacie. Podładowałem baterie, oczyściłem nieco umysł [a może to ten wiatr mi go dobrze przewiał ?] i na prawdę nieźle się bawiłem. Obaj z resztą, z Robertem dobrze się bawiliśmy. Na chwilę zaspokoiliśmy adrenalinowy głód. Nasze uzależnienie.

 

Chcę więcej, chcę mocniej. Byle bezpiecznie. Byle w doborowym towarzystwie.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.