Na końcu.
Przede mną są wszyscy inni ważni dla mnie ludzie.
W zasadzie odkąd pamiętam inni byli z przodu.
I to nie tak, że nie potrafię być egoistą. Otóż potrafię i to być wielkim egoistą.
WIELKIM.
Dlaczego się nad tym zastanawiam?
Bo dzieją się rzeczy, których nie rozumiem, albo może inaczej. Rzeczy, których nie chcę rozumieć, o których nie chcę myśleć.
Dlaczego jest tak, że ja muszę mieć tą pieprzoną rację ? Dlaczego moja najmniejsza myśl, która przeleci przez tą moją durną łepetynę musi okazać się prawdą ?
Jedyną osobą co do której się niemal zawsze mylę jestem ja sam. Nie potrafię się ocenić, ani przewidzieć tego co robię w dalszej perspektywie.
Może i nie wszystkie moje decyzje były złe, ale niektóre na pewno niezbyt przemyślane. Dlaczego więc u innych mam taką łatwość rozpoznawania tego co może się stać? BA! Ja to najczęściej po prostu wiem. Czuję. Najczęściej nie potrafię tego wyjaśnić… bo to jest dziwne.
I co jest w tym najgorsze? Że ja potrafię zapomnieć że coś przewidziałem/pomyślałem. Ale potem jak to coś do mnie wraca, mam jedno wielkie
BUM, HEADSHOT
Przypominam sobie wszystko co do joty, co do słowa które pomyślałem, napisałem bądź wypowiedziałem.
Dlatego teraz wiem, że to co niejako „przewidziałem” w tym roku i nie tylko wraca. Dokładnie tak jak to powiedziałem. Nawet rzeczy, o których pisałem tu przez wszystkie lata. O moim cierpieniu z powodu utraty przyjaciół, bliskich czy czegokolwiek innego. To wraca. Albo inaczej. Wróciło i jeszcze będzie wracać dalej.
Dlaczego ja ? Dlaczego Ja ?
Co tak ludzi do mnie ciągnie? Dlaczego wracają ? Która cecha mojego charakteru jest za to odpowiedzialna ?
Na prawdę nie wiem, czy chcę znać odpowiedź na te pytania. A jest ich zdecydowanie więcej.
Muszę funkcjonować normalnie. Muszę trzymać pion. Muszę być skałą, podporą.
I dopiero na końcu jestem Ja.
5w6.
et me Brave.
Momentami miałam wrażenie, jakby to po części tyczylo się i mnie. Tak czy owak – coś w tym jest.