Zatrzymaj się, nie daj mi odejść. Te słowa zainspirowały mnie do napisania opowiadania o śmierci. Opowiadania bez happyendu. Dziękuję i przepraszam, za to że pożyczyłem sobie bez pozwolenia chechy moich bliskich. Wybaczcie. Nie wiem co więcej powiedzieć. Po prostu prosze:
„Zatrzymaj mnie”
Wyrok zapadł. Śmierć kliniczna. Człowiek roślina. Człowiek, bez świadomości. Życie bez nadziei na poprawę. A wszystko było by inaczej, gdyby nie chęć odebrania sobie życia…
Krew, w jego życiu była nieodłącznym elementem. Zawsze miał z nią problemy, głównie po uderzeniu w nos. Nie był okazem zdrowia, ale i nie był specjalnie schorowany. Wiecznie uśmiechnięty blondasek, o niebieskich oczach- tak na niego mówiła jego mama. Spokojny, uśmiechnięty, ale i zmuszony do szybkiej zmiany swojego życia. Był spokojnym dzieckiem nie sprawiającym problemów wychowawczych o zupełnie innych zainteresowaniach niż jego rówieśnicy. Jego rodzice zadecydowali o zmianie miejsca zamieszkania, co zapoczątkowało pierwsze poważne problemy, jak i pierwszą prawdziwą przyjaźń.
Ów blondasek szybko dorastał. Musiał dorosnąć, gdyż życie wcześnie zaczęło mu rzucać kłody pod nogi. Nie raz mawiał, że ma dość. Że już nie chce cierpieć. Lecz to, co wtedy przeżywał to nic w porównaniu z tym, co miało go spotkać później. Problemy zaczęły się już w szkole. Nowa klasa nie była szczytem jego marzeń. Była spełnieniem jego najgorszych obaw. Nic nie było proste, lecz dawał sobie radę.
__________________
Siedział przy niej. Trzymał jej chłodną rękę. Patrzył na bladą twarz. W oczach miał łzy.
Nie była mu obojętna. Kochał ją. Ale teraz zostało na świecie tylko jej ciało. Mózg już nie pracował. Dusza była nieobecna. Nie mogła znów usłyszeć pełnych bólu słów „Kocham Cię”. Łzy wolno spływały po jego policzkach. Nigdy nie wiedział, kim tak naprawdę dla niej jest. Nigdy się nie dowie, czy gdyby powiedział jej wcześniej o swoich uczuciach było by inaczej. Nigdy jej już nie przytuli. Siedział tak, i płakał. Bo stracił najważniejszą osobę w swoim życiu.
-Proszę pana, wszystko w porządku?- zapytała przechodząca pielęgniarka.
– Tak, oczywiście- powiedział blondyn, ten sam, który musiał tak szybko dorosnąć.
Wychodząc, pocałował ją ostatni raz w czoło. Ostatni, bo jej rodzice zdecydowali o odłączeniu aparatury, następnego ranka.
Dla niego świat przestał istnieć. Chciał zniknąć.
__________________
-Ej, poczekaj- wołał za nią blondyn.
Zatrzymała się i odwróciła w jego stronę.
Dziewczyna
– Mogę o coś zapytać? – rzucił krótko chłopiec
– Już to zrobiłeś – odpowiedziała dziewczyna, i uśmiechnęła się serdecznie.
-Dam Ci jeszcze jedną szansę. Pytaj. –dodała
– Czy Ty naprawdę uważasz, że nie jestem taki zły?- Zapytał.
– Jesteś w porządku. Lubię Cię. – powiedziała, ponownie serdecznie się uśmiechając.
Następnie pobiegła na autobus do domu. On często się zastanawiał, jak to jest, że tak niewielu ludzi go lubi, jeszcze mniej rozumie. A ona sprawiała wrażenie osoby otwartej, miłej, sympatycznej i szalenie inteligentnej. On też ją szybko polubił. Mimo, że nie widywali się zbyt często, to wydawało mu się, że ta dziewczyna wiele osiągnie. Właściwie to się nie pomylił. Przyszłość pokazała kim była. I jaki miała talent.
__________________
Wyszedł ze szpitala. Już nie płakał. Szedł spokojnie, obserwując niebo. Tam, w górze była jego ukochana. Tam właśnie trafiła. Był tego pewien. Nie potrafił się jednak uśmiechnąć. Nie potrafił zebrać myśli. Jej ciało leżało bowiem w szpitalu, wciąż żywe. A jej dusza, była „W Domu Ojca”. Była wolna, nie należała do nikogo.
Nie myślał jednak o niczym innym jak o bólu, który czuł. Musiał żyć dalej- jednak żyć samotnie. Jego serce było zajęte. I długo tak pozostanie.
Idąc do domu przechodził obok miejskiego cmentarza. Ścisnęło go w gardle, lecz powstrzymał łzy.
-Później będzie na to czas – pomyślał.
Dotarłszy do swojego mieszkania, położył się łóżku. Jego pies- owczarek niemiecki czując, że z jego właścicielem dzieje się coś złego, położył się obok i cicho zaskomlał.
Dorosły mężczyzna, który próbował układać sobie życie, nagle został sam. Sam ze swoimi myślami, problemami, z tym wszystkim czego nie powiedział, czego nie zrobił. Wiele już nigdy się nie wydarzy. Wszystko przez chwilę słabości i brak zaufania. Bo gdyby wiedział co się dzieje, na pewno by coś wymyślił, na pewno by coś zrobił…
Teraz już niestety było na to za późno. Za późno na cokolwiek.
-Ona odeszła- pomyślał i zapłakał. Miał dość wszystkiego i wszystkich…
Jego pies położył głowę na jego brzuchu, i popiskiwał, po swojemu płacząc, pokazując, że on też cierpi razem ze swoim panem.
__________________
-Nie pójdę na lekcję- krzyknął blondasek- oni znów będą mi dokuczali- dodał.
-Chodź, nikt nie będzie ci dokuczać powiedziała spokojnie nauczycielka
-Obiecuje pani? – zapytał chłopiec.
-Tak, chodź.
Nauczycielka miała rację- na tej lekcji już nikt mu nie dokuczał.
Ogólnie, blondasek był obojętny na wszystko co się działo. Było mu źle. Miał żal do wszystkich o to jak jest traktowany. Tylko owa dziewczyna, która była dla niego miła uśmiechała się, może chciała zaprzyjaźnić. Tylko ona wyrażała chęć zawarcia znajomości.
Wewnątrz siebie pragnął znaleźć kogoś kto będzie go akceptował takim jaki jest.
__________________
Błądził we śnie w ciemnym korytarzu. Wędrował nim szukając wyjścia. Kiedy w końcu dostrzegał schody i drzwi na samej górze budził się. Nie mógł zrozumieć co to oznacza. Do pracy szedł zmęczony. Czasami bardzo zmęczony. Szef, proponował, żeby wziął kilka dni urlopu, odpoczął. Był jego serdecznym przyjacielem. Jeszcze z czasów szkoły średniej, a potem studiów. Razem tworzyli firmę. Razem pracowali na jej renomę. I mimo, że często się sprzeczali, mogli na sobie polegać.
-No stary idź do domu. Odpręż się. Zrelaksuj. Ja wiem ,że ci ciężko- mówił szef- ale musisz żyć dalej. Pamiętaj- pomogę ci jak tylko będę potrafił- dodał.
-Ok, idę do domu. Wrócę za kilka dni jadę do rodziców, a potem na pogrzeb. Nie dzwońcie do mnie. Nie wezmę telefonu.
– W porządku. Wracaj kiedy będzie ci lepiej.
I poszedł do swojego domu. Mieszkał we Wrocławiu, mieście w którym studiował. Z dala od rodziców, jego domu rodzinnego. Wiedział, że już jutro będzie musiał wyruszyć w drogę do domu. Bał się tego niesamowicie. Bał się, że nie wytrzyma. Bał się, że wina spadnie na niego. Bał się odpowiedzialności. Ale decyzja już zapadła. Musiał wrócić do domu, i powiedzieć rodzicom i siostrze co się stało. Potem będzie się zastanawiał co robić dalej.
Spakował się więc pospiesznie, zapakował do auta, a wróciwszy do domu po psa, spojrzał na nocą szafkę obok łóżka. Stało tam jej zdjęcie. Podszedł i schował je pod poduszkę. Sam nie wiedząc dlaczego to robi.
-Muszę jechać – pomyślał po dłuższej chwili i wyszedł.
Droga była dość długa. 200 km jazdy bez przerwy. Mógł odreagować odrobinę za kierownicą.
Miał dość szybkie auto. Droga ekspresowa więc mógł wykorzystać możliwości. I gnał. Nie jedno krotnie łamiąc przepisy. Kiedy w końcu dojechał , był zmęczony, a jego pies znudzony drogą…
__________________
Był wrzesień. Kolejny wrzesień. Zmiana środowiska, zmiana szkoły. Gimnazjum.
W końcu koniec koszmarów- myślał wtedy blondasek o niebieskich oczach.
Jedynie było mu smutno, że nie będzie już w klasie, z tą dziewczyną, która go wspierała jak tylko mogła. Fakt- będą się widywali w szkole, lecz to już nie to samo.
-Wkraczam w nowy rozdział życia- myślał dalej blondasek- będzie już dobrze.
Jakże się mylił. Pierwszy tydzień pokazał brutalną prawdę. Znów stał się kozłem ofiarnym. Znów miał łzy w oczach, dlatego, że inni go nie tolerowali, nie akceptowali. Znów miał wszystkiego dość. I tak było długo…
Jednakże los przygotował niespodziankę. Młody blondyn otrzymał od rodziców nowinkę technologiczną tamtych czasów- telefon komórkowy. I tak się złożyło, że ta dziewczyna także miała telefon. Od tej pory czasami ze sobą rozmawiali, zbliżając się do siebie z wolna, poznając swoje tajemnice.
__________________
Wszedł do domu. Pięknego murowanego, dużego domu z czerwonym dachem i poddaszem. Jego rodzice byli nieco zaskoczeni niespodziewaną wizytą, a młodsza siostra uradowana, że widzi kochanego braciszka. Nikt z nich nie wiedział jeszcze co się stało.
Jemu, też zrobiło się miło widząc radosnych rodziców i siostrę. Poczuł się bezpiecznie.
Wieczorem, kiedy siostra już spała na górze, w swoim pokoju, blondyn postanowił porozmawiać z rodzicami. Opowiedzieć co się wydarzyło.
Ojciec, przyjął to jak mężczyzna, chociaż było widać, że bardzo współczuje. Jego mama natomiast płakała. Bardzo chciała pomóc swojemu kochanemu synowi, jednak nie potrafiła. Wiedziała jakie to dla niego trudne. Wiedziała, jak ciężko będzie mu wrócić do normalnego życia. Wiedziała też, że syn jest twardszy niż by się mogło wydawać, i że sobie jakoś poradzi.
Po ciężkiej rozmowie, poszedł do swojego pokoju na poddaszu. Miejsca, które niegdyś było jego ostoją spokoju, jego przystanią. Jego własnym pokojem zwierzeń. Tutaj mógł trzymać swoje tajemnice, tutaj mógł marzyć i śnić. To tu, poznawał życie, i tu osiągał swoje pierwsze małe sukcesy. I wrócił, po kilku latach do tego pokoju, by znów szukać spokoju i wyciszenia.
__________________
-Wiesz- zaczęła pewnego razu dziewczyna- nie mówiłam Ci, ale ja mam swoją pasję.
-Jaką?- zapytał i zrobił zabawnie skupioną minę
-Tańczę. Jestem tancerką. Już od kilku lat. – powiedziała wesoło.
-A ja fotografuje. Wiedziałaś?- zapytał wyszczerzając zęby w uśmiechu
– Domyślałam się- odparła
Zaniemówił. Nie potrafił wydusić z siebie choćby słowa. Zamurowało go.
Jego dotychczasowe postrzeganie jej, zmieniło się jeszcze bardziej. Zawsze była najlepsza. We wszystkim. I teraz po raz kolejny udowodniła, że jest naprawdę wyjątkową osobą. Wszechstronnie utalentowaną. Zauważył też, ogień płonący w jej oczach. I do tego domyśliła się czym się interesuje. Był pod wrażeniem.
-To musi być jej wielka pasja- pomyślał i chłonął ten widok, oddając się obrazom podsuwanym przez wyobraźnię.
– Kocham to co robię- dodała, wybijając go z zamyślenia.
– I to jest ważne, żeby robić to co się kocha- powiedział blondyn, zaskoczony tym co powiedział.
W późniejszym czasie mało rozmawiali o swoich zainteresowaniach i innych zajęciach. Mieli inne , równie ciekawe tematy. Co w szkole, u wspólnych znajomych. Z czasem także zaczęli się sobie zwierzać. I to był prawdziwy początek przyjaźni. Przyjaźni na dobre i na złe.
__________________
Obudził go jego owczarek. Dał znak, że pora wstawać. Poranek był zimny, mokry i nieprzyjemny. Zszedł do kuchni na śniadanie, tylko po to żeby nie sprawić przykrości swojej kochanej mamie. Tak naprawdę nie miał ochoty nic jeść. Nie miał na nic ochoty.
Po zjedzonym śniadaniu, zadzwonił jego telefon. – To jej rodzice- pomyślał i nie pomylił się.
Rozmowa była krótka, ale treściwa.
-Jutro ostatni raz się z nią pożegnam- powiedział do mamy, która wpatrywała się w niego od chwili odebrania telefonu.
– Dasz radę synu- próbowała pocieszyć go.
***
Jego ojciec był zapalonym muzykiem. Grał na gitarze basowej, w garażu, a jego młodsza siostra stawiała pierwsze kroki w grze na perkusji. Jego jednak jakoś nigdy nie ciągnęło do muzyki.
Już od najmłodszych lat fascynowała go fotografia. I właśnie z tej fascynacji żył. Był grafikiem- fotografikiem. Odpowiadało mu to. Satysfakcjonowała go ta praca ,po mimo posiadanego wyższego wykształcenia w innym zawodzie. Wszystko do czego dążył, było związane z planowaną przyszłością. A teraz? Nie wiedział co dalej. Wiedział jedynie, że wszystko się zmieni.
__________________
-Mamo, odwróć się jeszcze trochę w lewo- wołał blondyn- chcę mieć lepsze ujęcie –dodał
– No już, ty moja marudo- powiedziała z uśmiechem mama i spełniła prośbę syna.
Błysnęło światło flesza. Zdjęcie zostało utrwalone na czarno-białym filmie.
Zdjęcie to przedstawiało, zwyczajną kobietę, podczas pracy w domu. Zostało ono zgłoszone do jednego z większych krajowych konkursów fotograficznych, i zostało zakwalifikowane do grona 10 najlepszych w swojej kategorii.
Ogłoszenie wyników miało nastąpić we Wrocławiu.
***
Wrocław- jakie to piękne miasto- myślał blondyn, kiedy zwiedzał miasto z rodzicami.
Wieczorem, zgodnie z zaproszeniem, pojawił się na ogłoszeniu wyników konkursu.
Im było bliżej tego momentu tym bardziej się stresował. Miejsca 4,3 i 2 już zostały ogłoszone.
Zostało to ostatnie, najważniejsze zaszczytne pierwsze miejsce. Spiker prowadzący uroczystość zaczął zdradzać tożsamość zwycięzcy.
– Szanowna publiczności, nasze Jury podjęło decyzję. Czas poznać zwycięzcę. Pośród pozostałych zdjęć na scenie, znajduje się to jedno. – mówił spiker- jego autor jest mężczyzną, i ma niespełna 17 lat. Fotografia to jego pasja. Widzę, że siedzi w pierwszym rzędzie- powiedział spiker, a blondyn już wiedział, że chodzi o niego. Został wywołany z imienia i nazwiska, i promieniejąc wkroczył na scenę.
Gratulacjom nie było końca. Czuł się spełniony, ale brakowało mu czegoś.
Brakowało mu w tej chwili jego przyjaciółki.
– Gdyby tylko mogła się tu zjawić- pomyślał i zrobiło mu się smutno.
Miał właśnie przemówić. Nie miał jednak przygotowanego żadnego tekstu. Mówił więc od serca:
– Chciałbym bardzo podziękować, wszystkim, których kocham- zaczął- mamie, tacie, siostrze, oraz mojej przyjaciółce, która niestety nie mogła przybyć na tę uroczystość. To wam dedykuję tą nagrodę- zakończył swoją wypowiedź, za co dostał gromkie brawa.
Kilka dni po odebraniu nagrody, ojciec zawiózł go do niej. Pochwalił się swoim zwycięstwem, oraz dedykacją. Było widać, że zrobiło jej się przyjemnie. Zawsze ciężko było wyczytać z niej emocje, ale oczy zdradzały wszystko.
__________________
Minęły dni, czy tylko godziny? A może mu się tylko wydawało, że czas w ogóle płynie ?
Był w domu rodzinnym od niespełna 24 godzin, a jego siostra już zdążyła opowiedzieć mu w skrócie, kilka ostatnich miesięcy swojego życia. Nie przypuszczał nigdy, że można z nią tak dobrze rozmawiać. Był tym mile zaskoczony. Rozmawiali odkąd jego siostra wróciła ze szkoły. Zaszyli się w jego ‘twierdzy’ – tak ten pokój nazwała młodsza siostra.
‘Twierdza’ dlatego, że prawie nigdy nie miała tam wstępu. Teraz jednak, była tam z nim- swoim kochanym bratem. Opowiadali sobie nawzajem jakie było ich życie przez ostatnich kilka miesięcy. Ona opowiadała o tym, jak muzyka stała się jej natchnieniem, jej miłością, pasją. Opowiadała o tym jak wspólnie z ojcem i jego znajomymi grali w garażu domu. Opowiadała też o chłopakach, kręcących się koło niej. On zaś opowiadał o swojej pracy, projektach, pomysłach i kolejnych awansach. Fakt- jego szefem był przyjaciel, ale nie oznaczało to, że awansował dzięki przyjaźni. Był po prostu dobry w tym co robił. Nie wspominał jednak, o planach na dalsze życie. Nie wspominał tej dziewczyny, którą kochał. Nie chciał, nie potrafił o tym rozmawiać. Ale jednak jego siostra zmierzała do tego.
– Braciszku, co teraz będzie dalej? – zapytała
Odpowiedziała jej cisza.
– Powiedz, kochałeś ją?
Po jego policzku spływała łza.
Przytuliła się do niego. Nawet nie wiedziała jak bardzo było mu tego potrzeba.
Chwilę siedzieli tak w ciszy.
– Nie miałem odwagi jej tego powiedzieć. Od dawna ją kochałem, ale było dobrze jak o tym nie wiedziała. Może się domyślała. Nie wiem.
W szpitalu jak była już nieprzytomna, wyznałem co czuję.
Byłem ślepy.
Nie widziałem, że coś się dzieje. Nie widziałem, że coś jest nie tak. Nic nie zrobiłem, a ona odeszła. Odeszła na zawsze!
Siostra była w szoku. Nie przypuszczała, że jej brat potrafi tak kochać. Nie wiedziała, że czuje się winny. Miała jednak nadzieję, że teraz będzie mu odrobinę lżej. Chociaż trochę. Było jej teraz ciężko. Bo w całym domu tylko ona wiedziała, co tak naprawdę przeżywa jej brat. Przytuliła go jeszcze mocniej do siebie, słuchając jego cichego płaczu. Jej także płynęły łzy po pełnych policzkach.
Nie zszedł na kolację. Nie chciał, żeby rodzice wiedzieli, że ma zapuchnięte oczy. Jego kochana siostrzyczka powiedziała im, że śpi.
-Dlaczego teraz dopiero doceniam to co mam? – myślał- dlaczego musiałem stracić tak wiele, żeby docenić to co miałem od dawna ?
Nie znał odpowiedzi na te pytania. Wiedział, że ta noc będzie długa.
__________________
Siedzieli w parku, czekając na transport do domu. Każe w inną stronę. Rozmawiali, dowcipkowali. Śmiali się. Byli sobą.
Oboje mieli już po 19 lat. Ona – wybierała się na studia. On miał przed sobą ostatni rok nauki w szkole średniej. Smuciło ich, że będą musieli się rozstać. Ona wyjeżdżała do dużego miasta już w wakacje. Miała być bardzo zajęta. Blondyn był smutny.
– Ten brak kontaktu to jak odebranie mi części duszy- mówił
– Wiem przyjacielu- odpowiedziała dziewczyna- mnie też będzie ciężko. Obiecuję, że będę się odzywała zawsze, kiedy będę miała chwilę czasu. Masz moje słowo- dodała.
Za chwilę odjeżdżał jej autobus. Chciał już odejść, lecz zatrzymała go. Miała w oczach łzy. Przytuliła się mocno, i powiedziała :
-Będę tęskniła
-Ja też- odpowiedział blondyn- i już jej nie było. Zniknęła. Pobiegła na swój autobus.
Mieli się nie zobaczyć długie miesiące. Pozostawał kontakt za pośrednictwem telefonu i Internetu.
Kilka tygodni wcześniej, ich przyjaźń przechodziła trudny okres. Nie dogadywali się, nie potrafili porozumieć. Często się sprzeczali. To była wina obojga. Ona miała problemy ze swoim facetem, On miał problemy w szkole i w domu. To wszystko powodowało, że oboje pałali agresją, obojętnością. Na szczęście znaleźli rozwiązanie problemu.
Odbyli długą i trudną rozmowę. Rozmowa ta, mimo łez, związała ich przyjaźń na nowo.
Od tego dnia, wrócili do starego dobrego porządku. Poznawali się na nowo, na nowo zaczynali sobie ufać. Wszystko wróciło między nimi do normy.
__________________
Był poranek. Dzień pogrzebu. Pies skakał po nim wesoło merdając ogonem dając do zrozumienia, że pora już wstawać. Nie chciał wstać. Nie chciał myśleć, że to dzień ostatniego pożegnania. Było mu źle…
Ubrał się starannie, w najlepszy garnitur jaki miał. Chciał wyglądać najschludniej jak się da.
W radiu brzmiała właśnie jedna z jego ulubionych piosenek.
„Życie trwa Tyle, ile siebie innym dasz…”
Dobre słowa- pomyślał, wyłączając radio, i schodząc na dół.
Czekała tam na niego młodsza siostra.
– Co ty tu robisz? Powinnaś być w szkole- powiedział do niej
– Idę z Tobą. Też chcę się pożegnać. Nie zapominaj, że ją znałam- odparła siostra.
Nie miał siły ani argumentów na to, żeby została w domu. Zgodził się zabrać ją ze sobą.
Jego rodzice, mieli przyjechać prosto z pracy na cmentarz. Chcieli być ze swoim synem.
Był im za to niezwykle wdzięczny. Nigdy nie czuł się tak dobrze ze swoją rodziną. Nigdy nie doceniał daru, jakim była rodzina.
__________________
Minęło sporo czasu, od kiedy ostatni raz, przyjaciele ze sobą rozmawiali. W zasadzie, nie wiedział co się stało. Nie wiedział, czemu Ona się nie odzywa. Nie wiedział. Ta cisza przyszła z dnia na dzień. I trwała bez mała rok czasu. Początkowo próbował się z nią skontaktować- bezskutecznie. Później dręczyły go już tylko wyrzuty sumienia, i strach co się dzieje.
Po 11 miesiącach ciszy, wszelkie uczucia zniknęły. Nie zaglądał do wspólnych zdjęć z dawnych czasów. Nie czytał listów pisanych niegdyś z wakacji. Ale pamiętał o Niej.
***
Dostał się na studia we Wrocławiu. Mieście, niegdyś dla niego szczęśliwym. Razem ze swym przyjacielem ze szkoły średniej, mieli zamieszkać w domu razem ze studentką 2 roku.
Blondyn i brunet byli ciekawi, jaką osobą jest ta kobieta, czy jest towarzyska, czy będzie można z nią porozmawiać, czy wręcz przeciwnie. Jechali rozpadającym się Oplem Kadetem, który swoje najlepsze dni miał już dawno za sobą. Po około 2 godzinach jazdy, dotarli na zadbane osiedle, na którym znajdowały się domki jednorodzinne, z których część była wynajmowana studentom.
– Gdzie tu jest numer 61- głośno zastanawiał się Blondyn
-Gdzieś na pewno- odpowiedział ze śmiechem Brunet.
Okazało się, że dom o numerze 61 znajduje się dwie uliczki dalej.
Dwóch rosłych mężczyzn, stanęło przed drzwiami wejściowymi.
Blondyn nacisnął na dzwonek.
– Już idę – usłyszeli delikatny kobiecy głos.
Po krótkiej chwili, drzwi otworzyła młoda kobieta.
Blondynowi zaczął znikać uśmiech z twarzy.
Kobieta, nie bardzo wiedziała o co chodzi.
– Daj mi kluczyki. Załatw wszystko, a ja jadę się przejechać. – Powiedział blondyn do swojego przyjaciela.
I pojechał.
Kobieta zaprosiła bruneta do domu. Była wyraźnie wstrząśnięta.
– Proszę mi wybaczyć zachowanie mojego znajomego, zupełnie nie wiem co w niego wstąpiło- powiedział brunet.
-Nic się nie stało. Ja wiem dlaczego on tak zrobił. – powiedziała kobieta.
– Dlaczego? – próbował dociec brunet.
– Rok temu, zerwałam z nim kontakt. Sama nie wiem czy byliśmy czy dalej jesteśmy przyjaciółmi. Wiem, że popełniłam błąd, za który teraz przyjdzie mi się wytłumaczyć i zapłacić. Zraniłam kogoś, kto jak sądzę skoczył by w ogień po to, żeby pomóc. Zraniłam kogoś, kto był i chyba nadal jest najbliższą mi osobą.
Zapadła cisza. Brunet zupełnie nie wiedział co powiedzieć. Kobiecie, obficie spływały łzy.
W pewnym momencie usłyszeli pukanie.
– To pewnie on- powiedział brunet.
– Ja pójdę otworzyć- powiedziała kobieta.
Stanęła przed drzwiami. Wzięła głęboki oddech i nacisnęła na klamkę.
Po drugiej stronie stał przemoczony blondyn- gdyż zaczęło padać. Patrzył swoimi niebieskimi oczami, w oczy kobiety- szukał czegoś. Szukał odpowiedzi. W jego spojrzeniu znaleźć można było ból, radość, zmieszanie i niedowierzanie. Kłębiło się w nim wiele emocji- podobnie jak w owej kobiecie.
– Wejdź, proszę- powiedziała- Porozmawiamy, jeśli masz ochotę.
– Gdybym nie miał ochoty, nigdy bym tu już nie wrócił- powiedział blondyn i wszedł do domu.
__________________
Jechali jego samochodem. Słychać było tylko warkot silnika. Jego siostra patrzyła przez okno na przelatujący za oknem krajobraz. Po niedługiej jeździe dotarli na miejsce. Nie było wielu ludzi.
Wszyscy obecni stali w pobliżu grobu na miejskim cmentarzu. Było chłodno i pochmurno, ale nie padało. Trumna z ciałem dziewczyny była właśnie przewożona do miejsca jej spoczynku.
Mężczyzna- Blondyn o niebieskich oczach stał wraz z rodziną z tyłu. Nie chciał żeby pozostali zgromadzeni widzieli jego rozpacz, ból i żal. Stojąc tak dostrzegł rodziców dziewczyny. Pierwszy raz zobaczył ich cierpienie, uwidocznione łzami. Widać było, że obwiniają się za to co się stało. On nie myślał. Chciał stąd uciec, lecz jego siostra odczytała jego zamiary i chwyciwszy pod rękę nie pozwoliła mu odejść. W tej samej chwili, podszedł do nich ojciec dziewczyny, i nie mogąc wiele powiedzieć szepnął do blondyna krótkie ‘Wybacz ‘.
Mężczyzna zrozumiał, że ojciec prosił o wybaczenie, za stratę jaką poniósł. Za stratę przyjaciela, i o czym jej ojciec nie wiedział- za stratę ukochanej.
Po chwili trumna z ciałem dziewczyny została złożona do grobu- miejsca ostatniego i wiecznego spoczynku. Garstka osób będących na pogrzebie płakała.
Po uroczystości, wszyscy zaczęli rozjeżdżać się do swoich domów.
Mężczyzna razem z rodziną także. To był koniec. Koniec pewnego etapu jego życia.
„Nagle ktoś kogo kochasz, ktoś najdroższy na świecie, odchodzi gdzieś, gdzieś daleko.
Nie wiesz dlaczego, nie wiesz dokąd. Czy płakać wtedy masz z rozpaczy? A może iść, iść za nim…”
__________________
Siedzieli w przestrzennym salonie. Brunet, poproszony o pozostanie, blondyn i młoda kobieta, na której policzkach wciąż lśniły łzy. Atmosfera była gęsta.
Nikt nie śmiał odezwać się pierwszy. Nikt nie chciał zacząć tej bolesnej rozmowy. Zanim padły słowa pojawiło się więcej łez. Dziewczyna wzięła głęboki wdech i odezwała się:
– Musiałam zniknąć- powiedziała po czym wzrok wbiła w podłogę.- Nie wiem tylko czy chcesz tego słuchać- dodała.
Blondyn patrzył w okno. Próbował opanować emocje, nagromadzone w nim emocje. – Mów- rzucił krótko i znów zamilkł.
– Musiałam zniknąć, bo byłam świadkiem przestępstwa. Nie mogę wyjawić szczegółów, ale zostałam objęta programem ochrony świadków. Mogłam wybrać miejsce w które zostanę przeniesiona, za cenę zerwania kontaktów z każdym kto nie był ze mną spokrewniony. Dlatego nigdy nie odpisałam na żadnego maila, nie odbierałam telefonów, aż w końcu kazano mi zmienić numer. Musiałam się odciąć od „tamtego” świata i zacząć wszystko na nowo gdzie indziej. Moja rodzina, także była zobligowana do zachowania tajemnicy. Wszyscy wiedzieli co mi grozi jeśli ktoś wyjawi gdzie się znajduje i pod jakim nazwiskiem. Znalazłam się tu we Wrocławiu. Dostałam się na studia, a dom dostałam w spadku. Dla mnie jest za duży więc postanowiłam go wynająć. A w progu znalazłeś się ty i twój kolega…
Znów zapadła cisza, tym razem dłuższa. Ona patrzyła w jego stronę, lecz on nie potrafił spojrzeć jej w oczy.
Myślał. Intensywnie myślał. Próbował poukładać to sobie wszystko, kiedy znów usłyszał jej głos:
– Potrafisz mi wybaczyć? Potrafisz zapomnieć o tym roku ciszy? Potrafisz na nowo zbudować przyjaźń?
-Nie potrafię- powiedział blondyn.- Nie potrafię zapomnieć o tej ciszy. Ale potrafię wybaczyć, potrafię spróbować na nowo zbudować przyjaźń. W końcu będzie na to wiele czasu, jeśli mamy razem mieszkać pod jednym dachem- dodał i uśmiechnął się lekko.
__________________
Wracał do domu. Do Wrocławia. Po pogrzebie pojechał jeszcze w kilka miejsc, pragnąc pozostać samym. Zabrał ze sobą jedynie swojego owczarka, który był w podobnym nastroju co jego właściciel. Ale teraz wracał już do domu, poukładać do końca swoje życie, usunąć bolesne pamiątki. Zacząć znów żyć. Wszystko miało zacząć się od nowa. Ale cóż to za rzeczywistość, skoro nie ma do czego dążyć? Na jakiej stacji teraz, przyjdzie się zatrzymać?
Wiele podobnych myśli kłębiło się w jego głowie. Bał się.
„Na tamtej stacji chyba nikt
Od wielu lat nie zatrzymał się
Stąd tyle liści w sieni
Jesieni moc uzbierała je
Siedział tam kiedyś i cicho grał
Wszystkim tym co czekali by
Choć na chwilę stanął czas
I chociaż raz ziściły się sny
Tak prosto myślał tylko on
I tylko on nie rozumiał, że
Wszystko na tym świecie ma swój kres
Ta stacja też stanie się snem
w drodze do nieba
Semafory gwiazd
W zapachu chleba
I muzyce co gra”
__________________
Minął kolejny rok. Rok studiów, na jednej z lepszych uczelni wyższych w kraju. Trio mieszkające pod jednym dachem- Młoda kobieta, i dwóch mężczyzn- blondyn i brunet, żyli ze sobą w bardzo dobrej przyjaźni. Jednak, w ciągu roku wiele się zmieniło. Po raz kolejny, w życiu dwojga z nich miało wydarzyć się coś co obróci ich życie o 180o.
Brunet- człowiek lubiący wyzwania, wiele przebywał w terenie, fotografując. Chciał w przyszłości zajmować się fotografią Uczył się tego, co blondyn potrafił od dawna. Wspólnie mieli pracować nad własną firmą i marką. Spowodowało to, że blondyn i dziewczyna, jeszcze bardziej się do siebie zbliżyli, a ich przyjaźń była znów tak samo silna jak dawniej.
Pewnego wieczoru, kiedy siedzieli przy kominku i rozmawiali, blondyn przypomniał sobie pewną sytuację z przeszłości. Uśmiechnął się sam do siebie, i wyciągnął w fotelu.
– Z czego się tak cieszysz? – Zapytała dziewczyna
– Przypomniałem sobie coś- powiedział blondyn i uśmiechnął się jeszcze szerzej.
-No to powiedz co to takiego- naciskała dziewczyna
-Pamiętasz jak kiedyś przytulaliśmy się na pożegnanie? – zapytał
– No tak. Pamiętam. Ale do czego dążysz?- odpowiedziała nieco zaskoczonym tonem.
– Chciałbym znów móc cię przytulić. – powiedział i spoważniał.
Dziewczyna wstała, uśmiechnęła się i otworzyła ramiona. On także wstał, podszedł i przytulił ją po przyjacielsku.
Po dłuższej chwili odsunął się i uśmiechnął serdecznie. Wrócili na fotele, do wcześniejszej rozmowy. Wieczorem, każde z nich udało się do swojego pokoju. Oboje zasnęli spokojnie, zadowoleni z tego co daje im życie.
W ciągu kilku dni blondyn zaczął się dziwnie czuć w jej towarzystwie. Inaczej niż do tej pory. Wieczorami, leżąc w łóżku i czekając na nadejście snu, myślał o tym przytuleniu, po latach. Próbował sobie przypomnieć jak było kiedyś, lecz ciągle miał wrażenie, że tym razem było inaczej. Wyjątkowo.
__________________
Tydzień, po powrocie do Wrocławia, nie czuł się prawie wcale lepiej. Dom- Praca- Sen . Tak funkcjonował. Bardzo mało jadł, mało się odzywał. Jedynie jego szef i przyjaciel był w stanie coś z niego wydobyć, porozmawiać, poradzić. Z nim tylko rozmawiając, czasami się uśmiechał. Było mu ciężko. Teraz, praktycznie codziennie rozmawiał z siostrą, która była mu prawdziwym przyjacielem, skarbem dawno zagubionym, a w tych smutnych okolicznościach na nowo odnalezionym.
Miały kolejne tygodnie. Znikały kolejne rzeczy z jego mieszkania, które powodowało w nim bolesne uczucie osamotnienia. I bez tego czuł się jakby pozbawiono go fragmentu jego samego, fragmentu jego duszy. Nie chciał i nie potrafił myśleć o tym, że jeszcze kiedyś będzie kogoś kochać. Chciał być sam. Pozostało mu niewiele. Praca, którą kochał, przyjaciel, który po prostu był oraz rodzina, która wspierała go swoją miłością nawet wtedy, kiedy był tak daleko od domu. Niewątpliwie, zakończył się etap w jego życiu. I zaczynał się nowy.
__________________
Blondyn był już tego pewien. To przytulenie, tak niezwykłe, tak inne od tych wcześniejszych obudziło w nim ‘potwora’, który mieszkał w jego klatce piersiowej i ryczał zawsze, kiedy widział ją z innym facetem. –To chore, tak nie powinno być- myślał blondyn, za każdym razem kiedy ‘potwór’ się odzywał. Trwało to jakiś czas. Nie okazywał tego w żaden sposób. Był sobą choć było to trudne. Nie potrafił sprecyzować co to jest. – To moja przyjaciółka- tak usprawiedliwiał sobie swoje zachowanie. W końcu musiał przyznać się przed samym sobą, że ją kocha. Nie tylko jak przyjaciółkę, ale i jako kobietę. Nie miał pojęcia co zrobić. Nie chciał psuć przyjaźni, ale nowonarodzone uczucie, było silne…
„Niewinność i nieuchronny grzech
gotowe łzy przechodzące w śmiech
co, w sobie masz, naprawdę nie wiem
i nie wiem czy coś o tym wiedzieć chcę
Wciąż zmienna jak, obłok na niebie
zapowiedź słońca i pogody złej
To co w Tobie jest być może świat lub nic
To co w sobie masz sprawia, że chce się żyć
Żywiołów gra i bezpieczny ląd
wciąż blisko tak i daleko stąd
Co w sobie masz, naprawdę nie wiem
i nie wiem czy coś o tym wiedzieć chcę
bo, chyba tak, tak jest najlepiej
nieodgadniony sekret duszy Twej „ – sygitowicz i markowski- to co w sobie masz
__________________
Pół roku po śmierci, kobiety którą kochał w domu pozostało mu jedno wspólne zdjęcie, wiszące na ścianie nad jego łóżkiem. Lepiej sypiał, częściej się uśmiechał. Próbował wrócić do normalności. Był zasypywany ofertami pracy dodatkowej, więc trudno mu było znaleźć czas na to by myśleć o czymś innym jak praca. Fotografował dla największych firm w branży- z powodzeniem. Jego praca była doceniana na wielu płaszczyznach. W firmie zapracował na awans i podwyżkę. Zmienił samochód i planował remont mieszkania. Wszystko się zmieniało. Wszystko wokół niego wraz z nim samym.
__________________
-Ostatnio dziwnie się zachowujesz- powiedziała któregoś dnia dziewczyna- jesteś jakiś nieswój.
– Co chcesz przez to powiedzieć?- zapytał blondyn
– Jesteś spięty, chwilami zdenerwowany, a czasami purpurowy ze złości. Normalny człowiek nie zmienia kolorów twarzy w takim tempie jak ty- powiedziała i uśmiechnęła się serdecznie
– Pamiętaj, że ja nie jestem tak do końca normalny- powiedział- bo gdybyś wiedziała, że cię kocham było by inaczej- dokończył w myślach.
Już przyzwyczaił się przez te parę miesięcy do swoich zachowań i odruchów. Próbował nad nimi panować, lecz było to trudne bo było nowe. Nowe doświadczenie.
***
Nadszedł czas egzaminów czyli Sesji. Nikt nie miał czasu na dłuższą rozmowę. Dziewczyna i Brunet zamykali się w swoich pokojach na długie godziny ucząc się z notatek robionych na zajęciach. Blondyn także się uczył- lecz nie potrafił się należycie skupić. Wszelkie czytane przez niego notatki, przelatywały mu przez umysł zostawiając jedynie cień tego co powinno po nich zostać. Podczas tych wieczorów wypełnionych nauką podjął decyzję, że nigdy nie powie jej co czuje.
***
Minął ostatni rok studiów. Trójka przyjaciół mieszkająca na osiedlu studenckim we Wrocławiu w domu pod numerem 61 zaczynała życie zawodowe. Blondyn i brunet zakładali firmę zajmującą się grafiką i fotografią, natomiast dziewczyna, postanowiła podjąć pracę w jednej ze szkół tańca. Ona zostawała w swoim domu, natomiast mężczyźni przenosili się w inną część miasta do wynajętych mieszkań, by mieć lepszy dojazd do siedziby firmy.
***
Początki były trudne. Biurokracja, kredyty. Zakładanie wspólnej firmy, nie było łatwe. Na początku, mężczyźni ustalili, że szefem będzie brunet- najzwyczajniej w świecie się do tego nadawał- posiadał doświadczenie wyniesione z rodzinnego domu. Blondyn natomiast zajął się tym co kochał. Wykonywał pierwsze zlecenia. Klienci byli wymagający, niekiedy bardzo niekonwencjonalni w swoich pomysłach, na szczęście jednak Blondyn stawał na wysokości zadania i w zamian za wykonane zlecenie otrzymywał zadowolenie i prestiż dla rozwijającej się firmy. Szybko zdobyli stałych klientów, co bardzo poprawiło ich sytuację finansową. Obaj byli zadowoleni z tego co robią. Z czasem firma rozrosła się do tego stopnia, że wkrótce zatrudnili kolejnych współpracowników. Po około roku, obaj mieli własne mieszkania, i samochody. Byli dobrze sytuowani.
Dziewczyna także nie próżnowała. Była sama od czasu ukończenia studiów. Pracowała na stanowisku dyrektora w oddziale zamiejscowym swojej szkoły tańca. Dalej mieszkała w domu na osiedlu studenckim była szczęśliwa. Blondyn nie chciał psuć tej harmonii, tym co czuje więc tłumił to w sobie tak jak umiał. Nie wiedział czy popełnia błąd, czy robi dobrze. Jedyna rzecz, której na tamtą chwilę nie rozumiał.
„Czasami pytasz mnie:
„Dlaczego tak to jest?”
Chcesz, żebym odpowiedział
Dlaczego tyle zła
I dokąd zmierza świat?
Kto wiarę naszą sprzedał?
Odpowiem Ci, że ja
Do końca nie wiem sam
Choć już widziałem wiele
I uwierz, trudniej mi
Niż Tobie tutaj żyć
Tyle mogę odpowiedzieć(…)”
__________________
Stał przy jej grobie. Pamiętał. Przyniósł białe róże i wstawił je do wazonu. Przychodził tu regularnie, i stał nic nie mówiąc. Tak było i tym razem. Wróciły bolesne wspomnienia, popłynęły łzy. Żałował, tak późno wyznał jej co czuje. Nie wiedział nawet, czy to co jej powiedział przed śmiercią do niej dotarło. Tak bardzo pragnął żeby to byłą prawda. Płakał. Tak wiele mogło by być inaczej. Tak wiele mogło być radosnych chwil. Nie udało się. Życie potoczyło się inaczej. Teraz stał tu, przy jej grobie i wspominał…
Będzie tu wracał tak często jak będzie mógł. Już zawsze będzie o niej pamiętał, już zawsze będzie ją kochał. A kiedy już spotka kogoś na swojej drodze życia, nie zapomni o niej. O osobie, która tak wiele dla niego znaczyła. Miał nadzieję, że tam na górze jest szczęśliwa.
__________________
Był wczesny sobotni poranek. Pies, którego dostał jakiś czas temu od rodziców, skakał po jego łóżku. Budził go. Blondyn wstał z uśmiechem, patrząc jak jego pupil skacze i cieszy się, że za chwilę pójdzie z panem na poranny spacer. Kiedy wyszedł z domu, kompletnie nic nie zapowiadało, że będzie to najgorszy dzień jego życia. Każdego ranka spoglądał na wspólne zdjęcie z Dziewczyną, którą kochał, chociaż ona o tym nie wiedziała. Miał wiele rzeczy, które dostał od niej, jak i kilka wspólnych zdjęć. Nie potrafił sobie wyobrazić, co by było gdyby ona znów zniknęła. Z myśli wyrwał go telefon. Dzwoniła dziewczyna.
-Halo? – powiedział wesołym głosem
-Przyjedź do mnie. Potrzebuje cię- usłyszał słaby głos. Przestraszył się.
-Co się dzieje? – zapytał zdenerwowany
-Przyjedź. Zatrzymaj mnie. Nie daj mi odejść. – powiedziała dziewczyna i się rozłączyła.
Mężczyzna ile sil w nogach pobiegł, żeby wziąć dokumenty i klucze od samochodu, zostawiając jednocześnie psa. Szybko zbiegł na dół do samochodu. Jadąc przez miasto niejednokrotnie łamał przepisy. To nie było teraz istotne. Dojechanie do niej trwało dłuższą chwilę. Mieszkała ona na drugim końcu miasta. Wyskoczył z auta i wbiegł do jej domu. Drzwi były otwarte. Pobiegł do salonu. Rozejrzał się. Nie było jej. – Pewnie jest w swojej sypialni- pomyślał. Poszedł tam. Zobaczył ją leżącą na podłodze. Na łóżku zobaczył stertę leków. Był przerażony. Pamiętał podstawy udzielania pierwszej pomocy. Ukląkł przy niej. Sprawdził puls. Był, lecz bardzo słaby. Z oddechem było podobnie. Wymacał w kieszeni telefon. Wykręcił numer.
-Pogotowie słucham- odezwał się kobiecy głos w słuchawce.
– Przyślijcie karetę na osiedle studenckie. Numer 61. Młoda kobieta straciła przytomność, na jej łóżku znalazłem całą stertę leków. Ciężko oddycha i ma słaby puls.
– Proszę pana proszę się uspokoić- odpowiedział głos w słuchawce. – Karetka już jedzie na miejsce. Proszę podać mi swoje dane.
Po podaniu swoich danych kobieta zakończyła rozmowę.
Mężczyzna próbował ocucić dziewczynę. Dopiero przed samym przyjazdem karetki pogotowia, otworzyła oczy i powiedziała – Dziękuję, że jesteś. Przepraszam- i znów straciła przytomność.
Lekarz powiedział, że jej stan jest bardzo ciężki, gdyż leki które zażyła w połączeniu ze sobą powodują poważne uszkodzenie organizmu. Zabrano ją do szpitala. W międzyczasie mężczyzna powiadomił jej rodzinę, o tym co się stało. Jej rodzice mieli przyjechać najprędzej jak się da.
On sam udał się do szpitala.
Idąc korytarzem oddziału ratunkowego usłyszał rozmowę dwóch pielęgniarek:
– Widziałaś tą młodą kobietę, którą przed chwilą przywieźli?- spytała niższa pielęgniarka
-Tak widziałam. Słyszałam od sanitariuszy, że zatrzymała się w karetce dwa razy. Jej stan jest poważny…
Mężczyzna skamieniał. Jej stan jest poważny- pomyślał. Nie mogąc nic ze sobą zrobić krążył po korytarzu czekając na jakiekolwiek informacje o jej stanie zdrowia. Przez jakiś czas nie dowiedział się nic. Nie był rodziną, więc lekarze nie mogli udzielić mu żadnych informacji. Nie mógł też wejść do niej na salę. Była podłączona do respiratora, i monitora EKG, oraz kilku kroplówek. Była blada, oczy miała zamknięte, a twarz była bez wyrazu. Nie wiedział czy śpi, czy jest nieprzytomna. Nic nie wiedział poza tym, że leży tam za szybą, a on nie może nic więcej zrobić. Nie może przy niej być.
Kilka godzin później.
Przyjechali rodzice dziewczyny. Mężczyzna przywitał się z nimi i opowiedział pokrótce co się stało. Jej ojciec, obiecał mu, że powie mu wszystko, co zdoła wyciągnąć od lekarzy.
Po dłuższej chwil, jej ojciec wyszedł z Sali na, której przebywała dziewczyna i podszedł do mężczyzny siedzącego z twarzą ukrytą w dłoniach. Usiadł obok niego.
-Lekarze mówią, że jest bardzo źle. W karetce zatrzymała się dwa razy. Jeszcze nie wiedzą dokładnie, ale prawdopodobnie mózg pozostawał zbyt długo niedotleniony. Na chwilę obecną słabo reaguje na bodźce co według lekarzy nie może napawać optymizmem. Jest źle, ale żyje. I za to chcielibyśmy Ci z żoną podziękować. Za pomoc jaką okazałeś mojej córce, za to, że dzięki Tobie znalazła się w szpitalu. Dziękuję- powiedział ojciec dziewczyny i otarł łzę- za chwilę pojadę z żoną do jej domu. Powiedziałem lekarzom, że jesteś przyjacielem rodziny i odtąd mogą Cię informować o jej stanie zdrowia, jak i możesz do niej wejść. – dodał, poczym wstał i odszedł z powrotem do Sali, w której leżała jego córka.
Kiedy jej rodzice pojechali do jej domu, mężczyzna postanowił do niej pójść.
Wszedł cicho do Sali. Było słychać jej ciężki oddech i dźwięk monitora EKG. Usiadł na krześle obok łóżka. Chwycił jej chłodną dłoń. I siedział. Milczał, słuchając ‘piknięć’ sygnalizujących bicie serca.
-Mam nadzieję, że mnie słyszysz- powiedział cicho- bo chcę, żebyś coś wiedziała. Od jakiegoś czasu więcej niż cię lubię. Kocham Cię- szepnął. Po jego policzkach zaczęły spływać łzy. Ścisnął mocniej jej dłoń. Nachylił się nad uchem i jeszcze raz powiedział – kocham Cię. W chwili kiedy padło ostatnie słowo włączył się jakichś alarm, przybiegła pielęgniarka i wyprosiła go z Sali. Zasłoniła także żaluzje, żeby nie było widać co się dzieje. Lekarz wyszedł na korytarz i poinformował go, że dziewczyna przestała samodzielnie oddychać.
-Stało się to, czego najbardziej się obawialiśmy. Mózg obumiera- powiedział rzeczowym tonem i wrócił do Sali, w której leżała dziewczyna.
Godzinę później.
Dziewczyna została podłączona do respiratora. Przyjechali także jej rodzice. Długo rozmawiali z lekarzami. Z tego czego się później dowiedział wynikało, że jest sztucznie utrzymywana przy życiu. Nastąpiła śmierć pnia mózgu. Pozwolono mu wejść do niej jeszcze na chwilę.
Siedział przy niej. Trzymał jej chłodną rękę. Patrzył na bladą twarz. W oczach miał łzy.
Nie była mu obojętna. Kochał ją. Ale teraz zostało na świecie tylko jej ciało. Mózg już nie pracował. Dusza była nieobecna. Nie mogła znów usłyszeć pełnych bólu słów „Kocham Cię”. Łzy wolno spływały po jego policzkach. Nigdy nie wiedział, kim tak naprawdę dla niej jest. Nigdy się nie dowie, czy gdyby powiedział jej wcześniej o swoich uczuciach było by inaczej. Nigdy jej już nie przytuli. Siedział tak, i płakał. Bo stracił najważniejszą osobę w swoim życiu…
„W piękny dzień, blisko tak
Słońce w twarz grzało nas,
Myślałem wszystko jest, jak dawniej.
Popatrz mi w oczy i powiedz
Coś czego nikt, nigdy w życiu nie odgadnie.
Choć dzieli nas stracony czas,
i nasze związki nie udane.
Tak wiele prób, zawiłych dróg,
Żeby zrozumieć co jest ważne.
Zostawmy wszystko, niech mówi serce,
Tak mało trzeba, by znaleźć szczęście.”
***
Koniec.