Tradycyjnie- zaczęła się jesień- ta astronomiczna i ta za oknem, a mi powraca ochota na słuchanie poezji śpiewanej. Klasyki Starego Dobrego Małżeństwa, czy inne- nowe kapele, wcale nie gorsze.
Jesień jest dla mnie najczęściej czasem refleksji. Pierwszych podsumowań. Kreślenia planów.
Mglisto-deszczowa pogoda sprzyja dumaniu. Ciepła zielona herbata, słuchawki na uszach i własne myśli. Ah, chciałbym pojechać w Bieszczady.
Żałuję kilku rzeczy. Cieszę się z innych. A część spraw pozostaje od lat w takiej samej formie.
Szkoda tylko, że znów muszę się do czegoś przyzwyczaić. Co ciekawe, przychodzi mi to coraz łatwiej. Czyżbym był już aż tak zahartowany ?
No cóż. Tak bywa.