Lejeń.

Kolejne słowo, które można postawić zaraz obok ślepyczy. Piękny, dorodny Lejeń ;p

 

Kolejny wtorek. Kolejny stres, kolejne efekty uboczne. To się robi już cholernie nudne.

Poza tym, epicko wieje wiatr w oczy. Bo jakże by inaczej nie ? Ja nic nigdy nie mogę zrobić tak jak zakładam. Nigdy.

Co jeszcze ?  Jak się okazuję, potrafię powalczyć ze swoimi nawykami i przyzwyczajeniami. Co mnie nie zabije to mnie wzmocni.

Tradycyjnie z resztą, roboty tyle, że nie wiadomo w co ręce włożyć. Palanta oczywiście nie ma, bo po co. Wszystko na mojej głowie.

Na deser, ciąg dalszy niepewności. Bezradności już trochę mniej. Bo ogarnąłem swoje myśli. Inaczej bym zwariował.

 

Dajcie mi siłę. Jutro dopiero środa a ja już nie ogarniam. Chcę weekendu, ciszy i spokoju. I czasu na spokojne wyłączenie tej durnej makówki.

 

 

Czasami lepiej cierpieć w ciszy.

Tak, coś w tym jest. Coś prawdziwego. Przerażającego, ale prawdziwego.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.