Czasami zdarza się tak, że odsuwam od siebie wszystkie swoje problemy, izoluję je, zamykam gdzieś w głębi siebie i skupiam się maksymalnie na drugim człowieku.
Nie potrafię nie pomóc, chociaż spróbować. Jak już tu pisałem- bez przyjaciół nie byłbym tym samym człowiekiem. Powiem więcej- nie byłbym nic wart.
Do czego dążę ? Otóż, mój przyjaciel potrzebuje pomocy. Razem z Robertem musimy mu pomóc, ale żaden z nas nie wie jeszcze jak. Kiedy ktoś, zaczyna wygłaszać teksty, o które nigdy byś go nie podejrzewał nawet to wiedz, że jest źle. Bardzo źle. Jak pomóc człowiekowi, który czuje się opuszczony przez wszystkich i wszystko? Komuś, kto uważa, że życie rzuca mu tylko kłody pod nogi ? W jaki sposób wytłumaczyć tej osobie, że musi znaleźć sobie jakiś cel w życiu ? Nie ważne jak. Musimy Mu pomóc. Muszę pomóc. On zrobił by to samo. To jedna z tych osób, które wiedzą o mnie najmniej, a mimo to kiedy już coś powiem o tym co mnie gryzie to potrafi znaleźć takie słowa, które do mnie przemówią, dotrą. Chcę się odwdzięczyć. Tylko muszę wymyślić jakiś sposób. A to będzie raczej trudne. Gdyby to było proste, nie potrzebni byli by przyjaciele prawda ?
Czasami myślę, że przyjaciel to taka osoba od zadań specjalnych. Wie o tobie wszystko, nie krytykuje, nie ocenia. Ale kiedy trzeba to zrzuci cię z przepaści w paszczę lwa, żebyś tylko się ogarnął i złapie w ostatniej chwili.
Czasami tak trzeba.Może tym razem też ? Nie wiem. Nie przychodzi mi do głowy żaden racjonalny pomysł. Przyciskanie do ściany?
Nie.
Wejście na ambicje?
Nie zadziała.
Naciśnięcie na odcisk ?
Teraz to ja bym muchy nawet nie uszkodził- bez szans.
Na prawdę nie wiem co zrobić. Jedyne na co wpadłem w ciągu dnia, to to, żeby się jutro spotkać wieczorem. Ja, Robert i ta trzecia osoba. Może taki spontan przyniesie jakieś rozwiązanie.
Jest jeszcze coś. Myślę, że ten cytat będzie aż nader wymowny.
Cisza przyjacielu, rozdziela bardziej niż przestrzeń. Cisza przyjacielu nie przynosi słów, cisza zabija nawet myśli.