Tyle wynosił mój „czas operacyjny” podczas ostatniej doby. Cholernie długiej doby.
Miałem tak rozpieprzony mózg, że na prawdę nie potrafiłem się skupić na niczym konkretnym. To cud, że nikogo tego dnia nie zamordowałem, że jako tako kontrolowałem swoje emocje.
Wiem, że to było bardzo trudne nie tylko dla mnie. Chociaż zajebiście tego nie rozumiem, chociaż rozrywało mi czaszkę od myślenia, chociaż klatkę piersiową wypełniał strach i niepewność…
Jedyne co przychodzi mi do głowy jako podsumowanie to rozmowa.
I jeszcze jedno. Kompletnie nie ogarniam, jak można mnie oceniać, rzucać jakieś oskarżenia, teksty, docinki – nie znając mnie. We łbie mi się to nie mieści. Totalnie niepoważne. I nie, nie zamierzam dawać wciągać się w czyjeś zagrywki. Wyrosłem z tego, albo jak powinienem napisać- wiem, że to bez sensu.
Są inne, bardziej cywilizowane sposoby na to, żeby pokazać jak bardzo się ktoś myli. Można to zrobić mądrze, z klasą. I tak też się stanie.
Tylko nieznane budzi lęk w człowieku. A dla tego, który się z nim mierzy, przestaje ono być nieznane.
Antoine de Saint Exupéry