Dziś zacznę inaczej bo od kawałka, który wywołuje masę wspomnień.
To jeden z tych 'przełomowych’ okresów w moim życiu. Internat. Bardzo się go obawiałem, a jak się okazało to było genialne doświadczenie.
To tam ostatecznie poskładano mnie do kupy po 'mrocznym’ okresie. Tam przesiadywałem godzinami w pokoju, o którym już tu kiedyś pisałem. Tam wspólnie z Robertem powstawały nasze pierwsze wspólne projekty i pomysły. To tam wyostrzyłem swój zmysł obserwacji ludzi.
Podejrzewałem, że słuchając dziś tego kawałka załączy mi się coś w rodzaju wspomnień, ale ten postapokaliptyczny klimat, to co w nim zawarte po prostu tak na mnie zadziałał, że niektóre obrazki mam niemal jakby wydarzyły się wczoraj.
Na szczęście, wspomnienia dotyczą tylko tych dobrych rzeczy. Tych, które mnie w jakimś małym stopniu zmieniły. Czegoś nauczyły.
Czego nauczyły ? Słuchać. Dostrzegać to, czego na pierwszy rzut oka nie widać.
Gdy szukam wspomnień, które trwały ślad pozostawiły we mnie, kiedy podsumowuję godziny, które miały dla mnie znaczenie, odnajduję nieomylnie to, czego żadne bogactwo nie zdołałoby mi zapewnić: nie można kupić przyjaźni człowieka związanego z nami na zawsze doświadczeniami życia.
Antoine de Saint-Exupéry
P.S. To w sumie jest mocno dziwne, ale znów mam ochotę się czegoś uczyć. Tak po prostu usiąść i się uczyć. To coś nowego.