Wypowiedzenie.

Szlag by cię buraku kurwa trafił. Raz, a porządnie.
Mam dość użerania się z tobą, twoimi śmiesznymi obietnicami, gadaniem, pieprzeniem głupot i całym tym rozjebanym systemem pracy.

Nie daruję, tego co zrobiłeś. Nie wybaczę. Przekroczyłeś granicę.

Ja przekroczyłem swoją.

Już wiesz, że nie mam skrupułów, żeby pierdolnąć to w cholerę i zostawić ciebie i drugiego z tym wszystkim samych. Więc teraz albo zaczniecie ze mną rozmawiać i traktować mnie serio albo bardzo szybko powiem wam adieau i tyle się widzieliśmy. Albo nie. Po drodze, jeszcze użyję całej zgromadzonej wiedzy, tylko po to, żeby uprzykrzyć wam życie.

Mam dość tego, co się tu działo cały ten tydzień, dość tego, że wróciło coś o czym zdążyłem dawno zapomnieć, a teraz znów jest i straszy. Nie wybaczę wam buraki tego, że znowu muszę się zmagać ze swoim cholernym organizmem. To przez was, musiałem się przeprosić z Ventolinem.

Jakby tego było mało, klasycznie zaczęło się sypać dużo więcej rzeczy.

Kurwa.

Nie wiem ile razy w ciągu tego tygodnia używałem tego słowa. Setki? Z resztą, to i tak niczego nie zmienia. Nie pomaga.

 

PS. Niech mi ktoś wyjaśni, dlaczego budzę się tak wcześnie. Albo po 6, albo tak jak dziś przed nią.

1 thought on “Wypowiedzenie.”

  1. msama says:

    „Po drodze, jeszcze użyję całej zgromadzonej wiedzy, tylko po to, żeby uprzykrzyć wam życie.” – czasem to najlepsze, co można zrobić. Stety i niestety. Ale umiejętnie. I w naprawdę odpowiednim momencie.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.