No to się dzieje.

Cholera, trudno mnie zaskoczyć, na prawdę. Ale dziś się udało. Mówi się, że kapitan idzie na dno razem z tonącym statkiem. Kapitan „mojego” statku podzielił się dziś informacją, że opuszcza tonący statek jako pierwszy, pierwszą szalupą ratunkową. Załoga płynie dalej, tylko, że ja… nie umiem pływać. Ale nie utopię się. Jest plan b i c. Co najmniej.  W piątek szybki poranny wypad do Poznania. Nie cierpię tego miasta. Ale z tym wiąże się plan b. Uciekam z tego statku. Nie pójdę z nim na dno.

Dostałem EPkę. Dawno nie słyszałem tak trudnego tekstowo materiału. Dwa pierwsze kawałki niszczą mózgownicę( zupełnie jak Słoik) i dają konkretnie do myślenia. Muzycznie- ciarki. Super sprawa.

View post on imgur.com

Czekam na nowy album, bo będzie mocarny. Wrzucam przy okazji jeden z kawałków, przy którym doskonale się jeździ w takie dni jak dziś.

 

 

„War. War never changes.”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.