To będzie najtrudniejsze podsumowanie jakie kiedykolwiek stworzyłem.
Nie wiem na dobrą sprawę od czego zacząć.
Bolesne wydarzenia przyćmiły cały rok, te kilka- kilkanaście wydarzeń, które były dobre.
Pierwszy raz od lat, na prawdę nie wiem czy mam dziękować każdemu z osobna- lekko się rozpisując, czy zrobić to ogólnikowo.
Zacznę więc od pogody.
Sezon. Straszna lipa, jakiej dawno nie było. Za dużo się spinaliśmy. W pewnym momencie nasza pasja została z boku. Liczyło się tylko dobre nagranie. Zrobiliśmy sobie małą terapię szokową. Jeden wypad tylko dla nas. Bez kamer, mikrofonu. Czysta przyjemność. Jak zupełne żółtodzioby. Uwielbiam takie wypady. Zawsze mamy okazję pogadać, porozkminiać. Po prostu cieszyć się burzą. Kocham burze! To się nie zmieniło i to się nie zmieni. Trzeba tylko uważać, żeby nie przekroczyć tej cienkiej linii i zawsze, ale to zawsze być sobą. Wtedy- będziemy jak najbardziej autentyczni w tym co filmujemy i pokazujemy.
O wielkiej współpracy – przynajmniej na razie można zapomnieć. Ale… zobaczymy co przyniesie kolejny rok w tej kwestii.
Rok temu pisałem nieśmiało o zmianach. Teraz mówię: Tak, zmiany zmiany zmiany. Sam je wprowadzam. Człowiek, który nie cierpi zmian sam je wprowadza. Niesamowite, ale w sumie nawet nieźle mi to wychodzi.
Brakuje mi trzech osób. Trzech ważnych osób. Końcówka tego roku była wyjątkowo bolesna i pełna strat. Straciłem dziadka, Ciocię i Przyjaciela.
To trudne. Nie będę się nad tym tu rozpisywał szerzej, bo o tym pisałem.
Zmieniłem pracę. Po tych licznych przekleństwach, stresie, problemach ze zdrowiem, mam nową pracę.
Jak zwykle bez Przyjaciół nie przetrwał bym tego czasu. Jest was garstka- najbardziej wartościowych dla mnie ludzi. Jesteście po prostu Wielcy!
Słoiku, Tobie już więcej nie podziękuję za pomoc, więc czynię to w podsumowaniu po raz ostatni. Wiedziałeś, zawsze wiedziałeś jak ze mną rozmawiać. Jak zmotywować, jak kopnąć w siedzenie. I odszedłeś. Życie jest cholernie przewrotne i chwilami nie sprawiedliwe. Brakuje mi naszych rozkmin, brakuje mi wszystkiego. Skypa… Dzięki. Za wszystko. Za to, że pokazałeś mi, pewne rzeczy- na niektóre otworzyłeś umysł. Nie zapomnę tego nigdy.
Michu- sama wiesz jak jest. Wiesz jak być może i wiesz jak będzie. Ucha do góry. Pomimo wszystko co było złe w tym roku. Ja wiem, że przezemnie było źle ale jak wiesz jest już lepiej. Wiesz gdzie mnie znaleźć.
Budziku- Uparciuchu jeden, osobo zarażona przezemnie Instagramem. Mniej pracy, więcej śmiechu, więcej Andrzeja! 😀 I kotełów. I fajnych zdjęć. I ogólnie, to dzięki że znosisz moje marudzenie nt. 'Wiesz, śniło mi się… co o tym sądzisz?’ ;p
Robercie- Bracie mój! Nie próbuj więcej wszystkim napędzać tyle strachu co w tym roku. Serio stary, to było bardzo złe. Więcej burz. Bądźmy sobą. Rozwalmy system i bądźmy sobą. I kurcze, jestem Ci wdzięczny za podnoszącego na duchu rogala. I kawę. Ty wiesz o co chodzi.
Domi. Cóż, bądź dalej tym kim jesteś. Dąż do celu, bo jesteś dobra w tym co robisz. Wierz w siebie. Bardziej niż teraz. Bo jesteś po prostu wielka. Uwierz w to, bo ja mam rację. Zawsze mam rację. Kocie ucha do góry i będzie dobrze. Tylko mnie czasem posłuchaj 😉
Dzięki też całej reszcie. Mimo wszystko, co się działo. Pomimo wszystko. Pomimo tego co było dobre i złe. Cieszę się że jesteście.
I proszę pamiętajcie.
WIECIE GDZIE MNIE ZNALEŹĆ.
A co na Nowy Rok?
Mniej stresu, więcej dobrych wydarzeń, więcej burz, więcej bliskości. Więcej wygranych.
Powtórzę raz jeszcze, jesteście zajebiści. Nie mógłbym bez was żyć..
Szczęśliwego Nowego Roku!
Mniej stresu. WIęcej bliskości. Ja bym dopisała jeszcze: więcej siły. Bo jak jest siła – będzie wszystko.
I tego życzę i Tobie i sobie. No dobra, sobie to jeszcze lodówki samonapełniającej się słodyczami, co by tych kilogramów przejadanych tygodniowo nie trzeba było ze sklepu nosić ;d
Wszystkiego najpiękniejszego w Nowym Roku!