Dzień jak co dzień. Pracy masa. Zapierdziel ostry.
Podczas dostawy, luźna rozmowa z kierownikiem, dowcipkowanie, marudzenie, narzekanie na otaczającą nas rzeczywistość.
W pewnym momencie zmiana tematu:
– Mogę mieć niedyskretne pytanie? – pyta kierownik
– Słucham.
– Powiedz, co Cię motywuje do pracy ?
– To znaczy ?
– Widzę jak zapierdalasz. Tak, zapierdalasz. Masz jakieś zobowiązania? Dom? Dziewczyna? Dziecko w drodze?
-Nie… w sumie chyba nie.
– To co Cię tak na prawdę motywuje do pracy ?
– Chyba… chcę oddać jak najszybciej kasę rodzicom, pożyczoną jakiś czas temu. A potem na poważnie zabrać się za foto-wideo. Sam wiesz, współtworzę kanał na yt.
– Pracuj tak dalej, bo odwalasz kawał megaroboty. Będą efekty.
Niby niewinna rozmowa, a czuje się… inaczej. Doceniony w pewnym tego słowa znaczeniu.
To było na prawdę miłe. Mimo, że ja wcale nie czuję, że zapierdalam. Ok, potrafię zrobić wiele rzeczy w krótkim czasie. Potrafię zrobić pierdyliard rzeczy.
Dobrze wiedzieć, że ktoś to dostrzega.
Inna sprawa, że na prawdę motywuje mnie dążenie do tego co chcę/chciałbym osiągnąć.
Niezależność. Spełnienie marzeń.
Cóż, dalej będę robić swoje, a może przy odrobinie szczęścia wyjdzie, że bardziej się jeszcze staram. 😉
https://youtu.be/IDsCtDRV2uA