Czuję się ostatnio trochę osaczony. Przez słowa.
Niekoniecznie innych, ale też i moje własne.
Słowa jak wyrocznie, słowa jak sztylety. Słowa, wszędzie słowa.
Za dużo tego, potrzebuję odpoczynku. Potrzebuję… sam nie wiem czego.
W ogóle, ludzie to trolle. Lubią się bawić innymi, manipulować [ i kto to mówi, prawda ? ] a przede wszystkim, ranić.
I teraz wyobrażam sobie te miny i wywalone oczy przed monitorem :

A więc tak. Ja ranię i manipuluję. I nie tylko. Ale to temat na inny wpis.
Wracając do tematu… Słowa potrafią wszystko. Psuć, naprawiać, dawać nadzieję i ją odbierać.
Potrafią zostawiać najtrwalsze ślady jakie istnieją.
Te w pamięci.
Zaraz pewnie powiecie, że da się zapomnieć. Pewnie, że się da. Ale to czasem wraca. Pisałem tu o tym kiedyś.
Słowa wracają. W sumie jak się nad tym zastanowić, to co kiedyś powiedziałem teraz też do mnie wraca. Zbieram żniwo.
Matko, jak to brzmi. Zbieram żniwo…
Jeszcze coś mi przyszło do głowy. Słowa mogą ulec degradacji. W sumie nie wiem, czy to dobre określenie.
Kiedyś, dla mnie słowo przepraszam straciło na znaczeniu. Bardzo. Dlatego, często mi samo „przepraszam” nie wystarczy.
Bo to może być tylko puste słowo, prawda?
Każde jedne słowo, nawet te nie przemyślane może zmienić bieg… wszystkiego.
I jeszcze coś.
Czasem jest za późno. Czasem, coś co zostało powiedziane nie zostanie wybaczone czy zapomniane. Czasem, słowa mają moc zbyt dużą, żeby mogło je cokolwiek pokonać.
Ja to już w ogóle, przestanę mówić głośno to co myślę, bo potem właśnie są żniwa.
Ehh. What’s is wrong with my mind ?
A teraz suchar na dobranoc.
Jak się nazywa referat na temat słów?
.
.
.
.
.
||
\/
Słowotok.