Sprawiedliwość. Czy ona w ogóle istnieje? Dlaczego musimy cierpieć za błędy innych. Dlaczego wciąż, nie jest dobrze, dlaczego nie może być spokój którego pragnę? Nikt mi nie odpowie na te pytania. Bo się nie da.
Chciałbym, żeby to wszystko zniknęło. Tak po prostu. Żeby zostały uchylone drzwi. Drzwi, przez które można by wspólnie przejść, zacząć to układać po kolei. Tak jak należy. Nie myśleć o tym co było, a o tym co jest i co będzie dalej. Po prostu zacząć cieszyć się sobą.
Marzenie.
Ale warto dążyć do jego spełnienia. Warto.