Nie ma mnie.

Zastanawiam się, dlaczego nie potrafię odpuścić. Dlaczego nie umiem tego zrobić. Każdy inny człowiek na moim miejscu poddał by się miliony razy- ok zgodzę się że to co mnie w życiu spotkało może nie jest takie najgorsze, ale lekko to to ja nie mam. Cóż. Moja sytuacja jest następująca:
a) mam kilkoro przyjaciół z czego czas ma może 3 z nich. Jedna z tych osób jest mi szczególnie bliska.
b) w szkole jakoś idzie.
c) coś się dzieje z moim zdrowiem i trochę mnie to niepokoi.
d) czuję się potrzebny, ale nie zawsze ( zależnie od sytuacji)
e) dźwigam pewne brzemię, które może się kiedyś na mnie zemścić.
f) nikt mnie nie chce [kochać rzecz jasna- no jestem też człowiekiem. Odrobina miłości by się przydała. I tak wiem zapętlam się jak pętla for]
g) jakoś straciłem wiarę w siebie. No bo ostatnio to same porażki.

Cóż tu dużo mówic. Nie ma mnie. Jestem potrzebny, na prawdę potrzebny góra 2 osobom. I tyle.

Teraz już wiem, co pewna osoba miała na myśli mówiąc, że nie zawsze wszystko idzie po naszej myśli. A życie potrafi czasami na prawdę wprowadzić mnie w stan osłupienia. Cóż, może jeszcze kiedyś mnie miło zaskoczy? Tylko Bóg jeden raczy to wiedzieć.

A tu kilka słow mojego hm. wiersza?

„Kto dami siłę, kto da mi moc
By apogeum zwalczać co noc
Kto mnie zdobędzie, kto pomóc chce
Znieść apogeum, co wciąż męczy mnie”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.