Mam dość już tego dnia. Wszystko idzie nie tak. Wszystko się sypie.
Czuję, że osiągnąłem maksimum swojej wytrzymałości.
Nie chcę stracić 2 najcenniejszych dla mnie osób, a jednak.
Jednak może coś pójść nie tak.
Przyjaźnie się tworzą i rozpadają.
Nie chcę stracić nikogo.
I co jeszcze? Płaczę. Od dwudziestukilku minut ciągle.
„Nie poddać się…”
Wtorek, godzina 21.53.