„Jeden złych ruch, jeden gest
Nie rozważny krok
Bilet na dno tani jest
Wystarczy pierwszy błąd ”
Potknąłem się i ? Gleba panie i panowie.
Piotruś leży i nie ma siły się podnieść.
A więc jednak przegrałem.
Ah łzy to jeszcze nic wielkiego.
Więcej:
Opowiadanie:
***
Szpitalny korytarz.
W niej młody mężczyzna czekający na informacje o stanie zdrowia swojej ukochanej.
Człowiek wykształcony, dobrze sytuowany. W domu dwójka wspaniałych dzieciaków.
Nigdy nie miał problemów ani w szkole, ani w domu, ani życiem osobistym.
Jego żona leżąca własnie na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym- była jego pierwszą
i jedyną miłością. Walczyła właśnie o życie. Miała wypadek. Jakiś pijany dzieciak uderzył w jej prawidłowo prowadzony samochód. Młoda, silna kobieta sukcesu- tak o niej mówiono.
Teraz nie wiedział co robić, co myśleć Z jednej strony nadzieja, z innej świadomość tego, jak poważnych obrażeń ona doznała.
Czekał, aż ktoś przekaże mu jakiekolwiek informacje o stanie zdrowia jego żony.
Długo czekał.
Aż przyszedł lekarz. Człowiek starszy, z wyraźnie zarysowanymi zmarszczkami na twarzy.
-Przykro mi. Nie udało nam się uratować. Robiliśmy wszystko co w naszej mocy.
Zapadła głucha cisza. Mężczyzna nie myślał. Czuł tylko jeden wielki ból Ból nie do zniesienia.
Płakał. Nie był w stanie powstrzymać łez. Podjął jednak wysiłek by zrobić coś jeszcze.
-Panie doktorze- rzucił- czy miał pan kiedyś tak wielką nadzieję, na to że nie straci pan czegoś na czym panu na prawdę zależy?
-Miałem proszę pana- odparł doktor.
-Ja też miałem. Ponoć nadzieja umiera ostatnia. Ja właśnie stwierdziłem zgon.
***