Czyli dwa dni gnicia w łóżku z gorączką. Zostało mi zawalone gardło plus zatoki, co uniemożliwia mi w miarę normalne przełykanie. Ale źle nie jest.
Ostatnio trochę przegina mój umysł w szerzeniu 'czarnych scenariuszy’ jak to ma w swoim zwyczaju więc staram się mieć ciągle jakieś zajęcie żeby za wiele nie myśleć. Bo i po co ?
Cóż ja mogę więcej powiedzieć ?
Życie potrafi i miło zaskoczyć [czasami] więc, może by tak zostało na dłużej co ? Ja nie mam nic przeciw temu.
Daj mi siłę. Proszę.
Ps. Radzę sobie jakoś. Nie jest jak dawniej i nie wiem czy będzie… Zobaczymy