No nie powiem, że dzisiejszy jakże 'wspaniały’ dzień owocował w wydarzenia. Rano do południa nie działo się nic specjalnego, ot normalny dzień. Ale nie. Nie mógł się 'tak po prostu’ skończyć jako dobry dzień.
Nie był dobry. Dowiedziałem się o kilku rzeczach, w tym raz miałem rację. Znów. W głowie roi się od setek myśli.
Jak
Gdzie
Kiedy
Co dalej
Jak dalej
Po co
Itd…
I coś jeszcze. Znalazłem kolejne oczy[bardzo ładne z resztą], w których nie potrafię czytać.
A tam kryje się jakaś tajemnica.
To chyba tyle.
Słucham: Stare Dobre Małżeństwo.