Cisza. Mam ciszę na około. Ciszę w głowie. Żadnych zbędnych myśli, żadnych zawadzających stwierdzeń. Nic.
Ogień. Palący i piekący. Gorący. Nieprzyjemny, siejący zniszczenie.
Dzięki za wylanie na mnie kubła zimnej wody- przynajmniej się nie poparzyłem.
Dzień poza szkołą.
Byłem na targach edukacyjnych w jednym z Lubuskich miast. Jednak jak bardzo nie wiedziałem czy/jak/gdzie studiować tak dalej tego nie wiem- nic się nie zmieniło.
Właśnie przypomniałem sobie o tekście jednej z moich ulubionych pi0senek:
Autor: Grzegorz Turnau.
Piosenka dla ptaka
Kiedy podnieść się nie możesz
i ogarnia cię zwątpienie
wtedy nie płacz ptaku nie płacz.
Podnieś głowę w stronę nieba
uwierz skrzydłom
własnym skrzydłom
one kiedyś ci pomogą
unieść się nad ziemię wstać.
Lot twój będzie tak wysoki
lot twój będzie tak daleki
ile wiary i nadziei
własnym skrzydłom możesz dać.
A jak będziesz w pierwszym locie
bliżej nieba dalej ziemi
nie zapomnij tam w przestrzeni
nie zapomnij tam w błękicie
o tym małym skrawku ziemi
gdzie powstało twoje życie.
Chcę się podnieść w końcu. Zacząć to niejako od nowa, szukając[albo i nie] szczęścia na tym Globie. Gdzieś ono się schowało. Może pod którymś z kamieni, może gdzieś w rzece[ taaa, nie umiem pływać- na pewno je znajdę], albo w jeszcze innym zakątku świata.
Kiedyś je znajdę. Albo szczęście znajdzie mnie.