Pozornie wszystko jest w jak najlepszym porządku, jak dawniej i w ogóle cacy. Pozornie.
A skoro już mówię o pozorach to rozwieje je- tak jak widzę to ja. Jak czuję to ja.
A więc.
Po 1. Patrzę sobie na szczęście innych. I cieszę się ich szczęściem. Serio. Bez ściemy.
Fajnie jest widzieć zadowolone i szczęśliwe osoby na którym – w pewnym sensie Ci zależy. Tylko, że taki stan ma także swoje minusy. Spore minusy. Jeśli ktoś to przeczyta, kto mnie zna i pomyśli o mnie ’ egoista ’ będzie miał w pewnym sensie rację. Ale tylko w pewnym sensie. Dlaczego ? A no dlatego, że to szczęście innych oznacza, że ja hm ’ odchodzę do lamusa ’. I np. pomimo słów, że nic się nigdy nie zmieni- nie jest tak. Nie będę mówił konkretniej. Po prostu muszę się przystosować do 'nowych okoliczności’.
Po 2. Słowo 'przyjaciel’ zmieniło trochę swoje znaczenie. Wiele o tym ostatnio myślałem. Patrzyłem na to z wielu perspektyw [ale pewien nie jestem czy czegoś nie przeoczyłem]. Moja przyjaźń zmieniła się. Może poza jednym przypadkiem. [ Swoją drogą ciekaw jestem czy ta osoba będzie wiedziała, że chodzi o nią].
Generalnie moje kontakty z przyjaciółmi- zmieniły się. Nie wiem czy osłabły, ale się zmieniły. I mogę sobie gadać, że mi się to nie podoba, czy generalnie- nie czuję się z tym dobrze- takie jest życie. Nasze ścieżki podążają w różnych kierunkach. I może kiedyś znów się zacieśnią.
Po 3. Przede mną matura. To fakt. Boję się jej jak jasna cholera. Nie wiem czy zdam. Nie wiem co dalej. Nie wiem czego tak do końca chcę. Można powiedzieć, że mam 2- może 3 drogi do wyboru. Nie wiem jeszcze czy dobrze wybrałem/wybiorę. Nie wiem właściwie nic. Poza tym co kocham robić i chcę robić.
Tyle pytań i niewiadomych… Za wiele chcę od życia. Zdecydowanie za wiele. /
Gadam bzdury co ?
Chciałbym czasem, żeby mój sen się spełnił. Było blisko. Zawsze jest blisko. Zawsze się budzę.
Nie chcę wiele.
Ps. Ten wpis miał wyglądać zupełnie inaczej. Jednak natłok innych myśli jest silniejszy. Może i lepiej.
Na dziś koniec. Cześć.