No cóż. Tak, zaczynają się Święta Zmartwychwstania Pańskiego. Wszystko fajnie, poza tym co we mnie siedzi.
Martwię się o moją Anię. Nie rozumiem jej opisów. Bo dla mnie są jednokierunkowe. Ehh.
Nie brakuje mi siły, lecz nie lubię nie wiedzieć na czym stoję. Boli mnie też to, że jestem jej obojętny.
Dawno nie słyszałem z Jej ust „Piotrusiu”, „kochany mój” itp. Co ja robię źle??
Panie pomóż mi.
Może nie powinnam, ale zacytuje Tomasza: „Opis to tylko opis. Ważne jest to, co w sercu.” Opisy to głupstwo. Tylko cytaty czy fragmenty piosenek. Liczy się to, co czuję – a czuję wiele;* Przepraszam, że niekiedy tak to odbierasz.