Masakra, jak dawno ja nie miałem wolnej [z pozoru] soboty. Na chwilę obecną [ 16 z kawałkiem] mogę powiedzieć, że wstałem o 10, potem błyskawicznie posprzątałem w domu a następnie przez 3 godziny obrywałem porzeczki. Aktualnie pakuję w siebie dobrą muzykę (kilka kompilacji, których od dawna nie ruszałem) a na wieczór jak się wszystko ułoży idę POHAŁASOWAĆ ! Swoją drogą- mam nadzieje, że NIC nie stanie mi na przeszkodzie, żebym za 2 tygodnie zaczął urlop, bo będę bardzo ale to bardzo niezadowolony z tego tytułu. Parę planów już jest- szczególnie jeden muzyczny. Wciąż się zastanawiam, już od paru ładnych lat jak to jest, że muzyka czasami na prawdę daje mi takiego kopa, że aż się chce cokolwiek. 😉
Mam dziś chrapkę nauczyć się paru nowych kawałków, a aktualnie molestuję umysł tym :
Tak, to ta wersja 'lajtowa’- ciekawiej się do niej improwizuje 😉
A więc wolna sobota z muzyką w tle 😉
Edit: 22. Słucham binauralnych odgłosów burzy. Czuje się wyluzowany. Byłem trochę 'pohałasić’. I znów mam kopa na parę dni 😉
A na koniec cytat, który bardzo mi się podoba.
„Warto jednak mieć problemy, przynajmniej wtedy wiemy, komu naprawdę na nas zależy. ”