Cholera, gdyby to była moja półka, zapewne było by na niej sporo kurzu. Po krótkiej walce… ( ok ciut dłuższej ) znów działa to moje zakurzone miejsce.
Wiem wiem wiem. Dawno nic nie pisałem. Sęk w tym, że… nie bardzo miałem ochotę i siłę. O czasie chyba nie wspomnę.
Jak wygląda ostatnio moje życie ?
Praca -> napierdalanie( nie nazwę tego inaczej) ->wściekłość -> brak energii -> powrót do domu z językiem na plecach – > brak mocy i nastroju -> sen
Wszystko dzięki sezonowi urlopowemu. I buractwu ludzi. Ktoś, kto nigdy nie pracował w handlu nie ma pojęcia jak to jest ogarniać 3-4 klientów na raz, martwić się o plan i cały z tym związany syf. Dlatego chwilami nie ogarniam. Wyłączam się. Kompletnie się odcinam.
Mam alergię na ludzi. To zabawne, bo mam też alergię na wspomniany już kurz.
Zdaję sobie sprawę że mój stan psychiki odbija się na relacji z innymi ludźmi a to nie tak powinno być. Jeszcze bardziej mnie to męczy.
To samonapędzająca się spirala. Zmęczenie -> wściekłość -> większe zmęczenie. Nie powinno się przynosić pracy do domu a ja to właśnie robię.
Dlatego, tak bardzo potrzebuję wolnego. Potrzebuję snu, ciszy, spokoju.
Oglądaliście kiedyś Interstellar ? Wielu mówi że film jest słaby, a mnie wgniata w fotel sama końcówka.
Taka spirala to nic dobrego. Później coś się rypnie. Albo zdrowie (najprościej). Albo kontakt z bliskimi (najgorsza z opcji). Czasami trzeba po prostu wziąć głęboki wdech i przewartościować trochę to, z czym musimy się zmagać. Działa 😉