Zapierdzielaj do kąta. Idź, schowaj się i to tak, żebym Cię nie słyszał i nie czuł.
Chyba, że ktoś mi sprzeda skuteczny sposób na ugaszenie pożaru w klacie – dobra cena tylko na pw.
Cholera, zwariuje. Albo wyklaruję tą sytuację, albo zjem sam siebie. ( Nie, żebym nie miał w życiu za mało stresu ).
To jest jakiś punkt zaczepienia. Wyklarować, ustalić. To mi tylko przypomina, że bez pewnego gruntu pod stopami za długo nie pochodzisz.
To jest też kolejna nauczka dla mnie, że łażenie bez gruntu prędzej czy później skończy się tak samo- tym, że będę w tym miejscu gdzie teraz.
Taki stary, a taki kurwa głupi.
Wałkuję:
Znam. Ale pewnie nie działa na każdego, pewnie każdy musi mieć własny sposób…