Mój kochany Dziadek.

Byłem dziś u dziadków, i brata ojca. Dzień miał wyglądać trochę inaczej, ale w sumie chyba nie najgorzej, że tam pojechałem.

Uwielbiam teksty, powiedzonka i opowieści mojego dziadka. Poszedłem dziś z Nim na spacer na ogród- czemu mnie chciał wyciągnąć nie mam pojęcia.

Tzn już mam. Tak mi się wydaje.

Standardowo, rozmowa zaczęła się od pytań co u mnie słychać, jak w pracy- no to opowiedziałem zgodnie z prawdą, co słychać. No dobra, nie powiedziałem wszystkiego. Dziadek martwił by się moimi problemami, podobnie jak ja martwię się problemami innych. To całkiem zabawne, ale i ja i mój ojciec mamy cholernie podobne charaktery do charakteru Dziadkowego. Ojciec i Dziadek są niemal jak dwie krople wody. Nieustępliwi, mający zawsze racje [ Dziadek owszem, ojciec w mojej ocenie nie]- Ja akurat potrafię się przyznać do błędu, wiem gdzie są pewne granice i potrafię przepraszać. Oni- niekoniecznie.

Tak więc, nie powiedziałem wszystkiego- w zasadzie pominąłem cały ten kończący się tydzień. Dziadek na pewno wiedział, że pomijam całkiem sporo ale taktownie nie zwracał na to uwagi.

Gdy doszliśmy na ogród, usiedliśmy na ławce i kontynuowaliśmy rozmowę. Zauważyłem jednak, że dziadek chce mnie o coś zapytać. Ciągnąłem dalej rozmowę, starając się pohamować swoją ciekawość. W końcu Dziadek odpalił i pyta:

-Piotr, jak tam, masz kogoś ?

-Nie Dziadku, nikogo. Dlaczego pytasz ?

-Z troski. Wiesz co ? To może i dobrze. Kobiety zawsze stwarzają problemy.

 

Musiałem mieć ciekawą minę, bo po chwili milczenia, Dziadek zaczął się głośno śmiać. Cóż, zwykle zgadzam się ze wszystkim co mówi, ale tym razem… polemizował bym. Inna sprawa, to to, że skoro ma takie zdanie, to jakim cudem do cholery ja jestem na tym świecie ? Są razem z Babcią już prawie 55 lat po ślubie. Skąd więc takie zdanie ? Nie zapytałem Go o to. Wiedza czasami bywa zbyt ciężka i przytłaczająca.

 

Co tu dużo mówić- Dziadek do Dziadek. Zawsze stawał w mojej obronie, nawet wtedy, kiedy ja sam już nie miałem żadnych argumentów. Zawsze miałem fory, bo byłem ’ pierworodnym wnukiem’, ale nigdy nie było tak, że traktował mnie lepiej niż innych- nie. Wszyscy zawsze byliśmy dla dziadka równi. No może miałem dosłownie o cal lepiej.

 

Tymczasem idę na spacer, potrzebuję trochę świeżego powietrza.
Niejednokrotnie było tak, że właśnie wietrząc się, przychodziły mi do głowy pomysły na to, jak rozwiązać swoje problemy.

Oby kolejny tydzień był lepszy.

Edit :

Potrzeba mi więcej pokory.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.