Dawno nic nie pisałem, trzeba to nadrobić. Zacznijmy standardowo od pracy.
Teraz już mogę się przyznać, że składałem dokumenty do jednej z sieci komórkowych.
Rozmowa była całkiem miła, trafiłem na kierownika salonu. Była nadzieja.
No właśnie. BYŁA. Niestety, przyjęli kogo innego. Trudno, próbujemy gdzie indziej.
Ten wpis powinien powstawać z nowego komputera, no ale… hurtownia zawiniła. Czekam dalej.
Dziś środa. Środek tygodnia. Na razie nie jest źle. W sumie wczoraj miałem tak jakby średniowiecze.
3/4 dnia bez internetu w pracy. To wołało o pomstę do nieba! Posprzątałem w tym dniu cały sklep, łazienkę i kawałek piwnicy.
Obecnie także mam problemy z internetem więc szlag mnie trafia. Znów się będę kłócił na infolinii 😉
No i czekam na to co przyniesie weekendowa pogoda. Może być interesująco.
P.S. Uważam, że terroryzowanie mnie truskawkami o tej porze roku powinno być surowo, bezapelacyjnie karalne.
Ja za bardzo kocham truskawki, żeby o nich już teraz myśleć. Jeszcze kilka miesięcy, a do tego czasu muszę cierpieć.
Vaccinated Little Strawberry Monster. 😉
http://i.imgur.com/VX2xt0r.jpg