Operacja ocalenie.

To był trudny tydzień. Bardzo trudny. Mało snu. Mocno podwyższony poziom stresu.

Jak się już coś sypnie, to ciągnie ze sobą wszystko po kolei. Dosłownie.

Nie mam dlaczego wszystko się tak skumulowało. Dlaczego wystawiło na tak przeogromną próbę.

Ba! Nawet w sobotę mój FF się na mnie obraził. Nie dość, że w tygodniu zjarała się żarówka, to w sobotę rozładował się akumulator ( nie żalę się, ale przyznajcie sami- to dziwne kiedy w piątek jeździ się jeszcze normalnie, a w sobotę już odpalić nie chce), dzięki czemu nie poszedłem do pracy ale „wpadłem w mamine sidła” i zostałem zmuszony do ogarnięcia swoich szafek. Sporo moich koszulek zrobiło wylot, chociaż biłem się o nie (też dosłownie) z Młodym. Szkoda, bo nie które, na prawdę lubiłem.

Niedziela?

Operacja ocalenie.
Jeszcze nigdy się tak nie bałem.

View post on imgur.com

We Are Stronger. 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.