Życie nie ma litości w tym roku, ani odrobinę. Nie mówię tylko o sobie.
Cios za ciosem próbuję odskakiwać żeby nie oberwać.
Prawdę mówiąc mentalnie jestem już trochę poobijany, nie jest łatwo trzymać się prosto jak leją Cię z każdej strony.
Straciłem już w tym roku wystarczająco dużo. Za dużo.
Nie mogę zrozumieć co się dzieje, dlaczego. Po prostu nie wiem.
Potrzebuję powietrza.
Trzymaj się Bracie. Mamy jeszcze wiele do zdziałania.