Pół dnia się dziś zastanawiałem, gdzie jest moja granica wytrzymałości.
Dlaczego o tym myślę?
Kolega z pracy załamał się po tym, jak zostawiła go narzeczona.
Niby nic prawda ?
Przez kilka dni było nawet ok. Dowcipkował, miał dobry humor.
W sobotę jednak, mocno nas wszystkich przestraszył.
Znalazł się w szpitalu psychiatrycznym. Po prostu nie dał rady.
I teraz pytanie, ile ja wytrzymam? Ile jestem w stanie znieść/ wytrzymać ?
NIe niby nic. To nigdy nie jest „niby nic”.
Każdy ma granice wytrzymałości a to co za nią – jest już w większości przypadków poza naszą kontrolą.