Tak, mogę śmiało powiedzieć, że wiem czego chcę.
A więc czego? Adrenaliny. Potrzebuję jej jak powietrza. Chcę jej więcej. A co za tym idzie, chcę więcej, intensywniej, ścigać burze. Na krawędzi zdrowego rozsądku. Szalone? Tak. Dziwne? Nie.
Chcę spłacić stare długi i w końcu zacząć inwestować w porządny sprzęt. Zarabiam? Owszem. A więc, inwestuję najpierw w lustrzankę, potem w kolejną kamerę sportową, tym razem do samochodu, która ma filmować tylko i wyłącznie nas. A resztę zobaczycie sami.
Chcę żyć pełnią życia. Pojechać w końcu w Bieszczady, na Mazury. Albo nie.
Wiem czego chcę bardziej. Zalać FFa pod korek, spakować sprzęt i jechać na Łowy w Polskę. Skoro inni mogą wpadać w moje rejony, to i ja mogę jechać w inne. Zrobić najlepszy materiał w życiu.
Chcę się wychiloutować. Wyciszyć. Porządnie. Odpocząć.
W końcu, chcę- tym razem może szczęśliwie, tak po ludzku się zakochać. Mieć się do kogo przytulić. Mieć na kogo się wściekać, mieć przy kim szlifować swoją nieokrzesaną wciąż zazdrość. Mieć oparcie.
Sporo tego chcę prawda?
Ale powiem coś jeszcze. Do wszystkiego trzeba dojść samemu i samemu do tego dojrzeć. Może nawet dorosnąć.
Znalazłem siebie. I to jest ważne. Nauczyłem się dystansu. Nauczyłem się na prawdę wielu rzeczy. I na prawdę.
WIEM CZEGO CHCĘ. I dostanę to. Prędzej czy później.
Chcę się wychiloutować. Wyciszyć. Porządnie. Odpocząć. -> i ja! Nawet bardzo!