Dawno mnie tu nie było. Jakby określić mój obecny stan umysłu?
Jednym zdaniem.
DAJCIE MNIE KURNA BURZĘ!
Na jakim ja cholera głodzie jestem… nie umiem tego opisać. Chcę ścigać, słyszeć, widzieć czuć.
Jak już była szansa to gdzie byłem? Uwięziony do późna w pracy. W takich sytuacjach moja robota po prostu ssie.
Czy ja chcę tak wiele? Takiej mało uwodnionej i silnej elektrycznie burzy? To na prawdę tak dużo?
[ Zastanawiam się, czy w tym momencie właśnie ktoś nie dzwoni po ambulans z wariatkowa z noszami i pasami]
Ogólnie jest… nie inaczej.
Mam w perspektywie jeszcze jedną dorywczą pracę. Zobaczymy co się uda wynegocjować, temat jest rozwojowy.
I nie, nie będę przez to miał aż tak więcej roboty, bo i tak wieczorami siedzę przy komputerze.
Tak, zdecydowanie potrzebuję Złotego Strzału.