Właściwie to jestem już po lekcjach. Siedzę u Johnego i słucham jak gra na gitarze. Kurde, chciałbym umieć tyle co on w tej chwili, chociaż z drugiej strony przez rok zrobiłem olbrzymie postępy pod względem grania. Wciąż pracuję nad odpowiednim ułożeniem palców na gryfie, dociskiem i biciem. Ale jak on sam mówi, umiem tyle co on rok temu. Uwielbiam gitarę. Kocham fotografię. To coś co daje mi siłę w życiu, coś co potrafi ukazać moje prawdziwe 'ja’.
Tylko czy ja posiadam prawdziwą osobowość? Czy jest we mnie coś tak niesamowitego, coś czego nie mają inni?
Nie wiem… Muszę uporządkować kilka kwestii związanych z moją osobą. I to tylko kwestie 'wewnętrzne’. Mam gdzieś co inni sądzą na mój 'wizualny’ temat, na to jak wyglądam. Ważne, że dobrze się tak czuje.
Edit: 19.51
Odnoszę wrażenie, że nie mam odrobiny dobrego nastroju. Sam sobie jestem w sumie winien ale…
Takie małe coś we mnie jest, że jednak nie da się nie czuć. Nie umiem, nie chcę. Nie potrafię nawet.
To coś siedzi we mnie tak mocno, że nie chcę myśleć nawet jak trudne musiało by być jego usunięcie.
Nie nie nie. Nie chcę nawet o tym myśleć
Dziś- List do M. Blues w dalszym Ciągu króluje.
Będzie dobrze? No mam nadzieję. Zobaczymy.
„Wytrwałości przybądź, bo potrzeba mi Ciebie w tej trudnej godzinie…”
Czas nie jest moim sprzymierzeńcem, a los jak zawsze wszystko komplikuje.