Smutno i bezhumorzasto znów.
Walka trwa. Kermit wczoraj powiedział mi coś myślę ważnego. Że jeśli jest cień nadziei, ostatnia łuna ognia to należy walczyć o swoje szczęście.
Tylko czy to nie walka z wiatrakami ?
Nieraz mam ochotę się poddać i tyle, no ale co z tego jak nie potrafię?
Nie potrafię i nie chcę umieć. Tak po prostu…
Kończę swoje opowiadanie. Został mi ostatni element. Najtrudniejszy do napisania.
Muszę się zmierzyć z własnymi lękami, koszmarami i wszystkim tym co mnie przeraża a będzie to ujęte w tej ostatniej części całości.
Całość pewnie i taak będzie mało spójna, ale będzie zawierała tylko to co chcę żeby zawierała.