Kończy się Rok Pański 2011.
Rok ten był bardzo ciężki, pełen zakrętów, niewiadomych, pełen niepewności, oczekiwania, chwilami radości i łez.
Był to rok Matury, Egzaminu Dojrzałości, który ostatecznie zdałem. Wiele zawirowań za mną, sporo przede mną. A więc jaki był tak na prawdę ten rok dla mnie ?
ZIMA
Kupa śniegu, sporo mrozu. Fajny początek roku. Potem studniówka, z Moim Kermitkiem. Bawiliśmy się oboje świetnie, pomimo, że kompletnie tańczyć nie potrafię. Potem wylądowałem w internacie. Taak, to był lekki szok dla mnie, chociaż jak tak teraz na to patrzę, to chcę więcej.
To było fajne doświadczenie, zacieśnienie znajomości i przyjaźni. Wiele momentów uśmiechu. Nawet zauroczenie heh. A może miłość? Sam nie wiem.
Generalnie, dzięki temu wywaliłem z głowy pewne 'coś’ i powrócił dawny JA. Wesołkowaty, czasami trochę za bardzo marudzący pseudometeorolog, informatyk i fotografik w jednym. Takie All in One.
Bardzo ciepło wspominam pokój 105, i siedzenie tam do późna. Heh. Nawet teraz myśląc o tym się uśmiecham. Tak samo jak Stalkerowskie wypady do biedronki, czy wypady na salkę muzyczną najzwyczajniej w świecie 'podrzeć papę’ i pohałasować. Piękny czas. Niestety, wszystko co dobre się kiedyś kończy.
Wiosna
Prędko przyszła wiosna, a ja wróciłem na normalny tryb dojazdów do szkoły. Tzn, dla mnie już nie taki normalny. Chciałem dalej mieszkać z tymi Ludźmi. No ale decyzja odgórna była trochę inna. Przebolałem to. Dałem radę, chociaż było ciężko.
Coraz bliżej było do matury, coraz większy stres. W szkole było hm… Różnie. Ale byli ludzie, z którymi można było pośmiać się i pogadać dosłownie o wszystkim.
Czułem jednak, że to się zaraz skończy, że stracę ten element życia, na który tyle potrafiłem narzekać, a którego mi teraz obecnie tak brakuje.
Kończyła się szkoła, zaczynały burze. Heh, kolejne moje dziwne hobby. Uganianie się za tymi niebezpiecznymi zjawiskami. Lubię to, i w sumie zacząłem na nowo, po zimowym uśpieniu znów śledzić sytuację. Mój przyjaciel i współpracownik, który również kocha burze napisał skrypt ułatwiający nam życie. Mamy Mobilne Centrum Danych Meteo by Blessu, za co mu chwała.
Nadeszły Matury, trudny czas. Pełen stresu. Przetrwałem. Miałem co prawda wiele wątpliwości, czy uda mi się zdać. Najgorzej było z matematyką. Moja pięta Achillesowa.
Lato
Zaczęło się lato, a ja wkręciłem się w pewien 'projekt’- tak to nazwę. Na początku wszystko fajnie- łatwe pieniądze, prosta i fajna praca. Jak się okazało, nic nie jest takie piękne jak to się mówi. Nauczka na całe życie. Cenna.
Teraz właściwie żałuję. Nic nie zyskałem, a sporo straciłem, no ale życie takie już jest. Po prostu.
Później, dzięki mojemu Ojcu udało mi się znaleźć pracę na 'sezon’. Pracowałem całe swoje wakacje. W międzyczasie dowiedziałem się, że zdałem maturę. Uff. Udało się. Cieszyłem się jak dziecko. Heh.
Potem też wyniki technika- bardzo dobre z resztą. Lepiej być nie mogło. Po drodze między tym wszystkim, były rzecz jasna burze, choć raczej 'cieńkie’ – tak bym je określił.
Lato obfitowało też w kilka sytuacji, które na długo zapadną mi w pamięci. Pozytywnych. Pojawienie się kogoś nowego, właściwie znikąd, za pośrednictwem tego skromnego bloga.
Zacząłem się starać o miejsce na uczelni, pod uwagę brałem UAM i UZ[ którego studentem obecnie jestem].
Ostatecznie zakotwiczyłem się na UZ-cie. I jestem studentem.
Jesień
Jesień 2011 roku obfitowała w głównie naukę, stres i gorycz porażki. Znów coś straciłem, czego nie da się odzyskać. Nie wiem, może powinno tak być? Czy jest lepiej? Na pewno jestem spokojniejszy. Nie mam koszmarów nocnych.
Jak wygląda przeciętny dzień studenta? Wstajesz, jesz, idziesz na uczelnię, gdzie może się czegoś nauczysz[ ale i tak musisz sam zapierdzielać, żeby to doszlifować] a wiedza ta i tak będzie zweryfikowana. Potem wracasz późno, jesz i nauka do późna. I tak 5 dni w tygodniu, z ” Ukochaną Analizą”. Tak na prawdę, tylko utwierdziłem się w przekonaniu, że nienawidzę matematyki i wszelkich jej pochodnych. Więc co ja robię na informatyce? A no tak. Miałem wątpliwości, było kilka na prawdę poważnych kryzysów. Ale jakoś przetrwałem. Dzięki pomocy przyjaciół.
I znów Zima
Taak. I znowu zima…
A co ze sobą niesie? Kolejne problemy. Najgorsze jest to, że gdzieś tam w środku mam hm 'braki’. Można to różnie odbierać- dowolność interpretacji pozostawiam czytającemu. Pozostawiam to jako niedopowiedzenie, jak i kilka innych spraw, o których tu nie wspomnę. Co mnie czeka dalej ? Kolejne sterty ANALIZY, które muszę jakoś opanować, co jest samo w sobie mega złe. Ehh.
Dziś Sylwester, za chwilę Nowy Rok. Chciałbym żeby był inny, lepszy. Mniej nerwowy i stresujący.
Czy dam radę? Czy przebrnę przez te wszystkie trudności, problemy etc etc? Nie wiem. Będę się starał jak zwykle, ale jak wyjdzie to czas pokaże.
Chciałbym też podziękować kilku osobom, z mojego osobistego ’ Hall of Fame’.
Blessu z Madzią;
Pati;
Michu;
M.A.G;
Anonymuse_stranger;
Kermit;
Dario;
Całeczka;
Domi;
Wujek;
Johny;
Dziku;
Sówka;
Za to, że byliście. Za te setki tysięcy literek, za słowa, za wszystkie chwile dzięki którym świat okazywał się być lepszym, za łzy śmiechu, za opierdzielanie… Za wszystko. Dziękuję.
A więc niech 2012 będzie lepszy.
problemy były i będą, ważne abyśmy stawiali im czoła. i pamiętaj, jeśli coś robisz – rób to dla siebie. ;*