Zastanawiałem się dziś, co we mnie takiego wyjątkowego, jak niektórzy twierdzą. Po analizie swojego charakteru, posiadanych umiejętności wysnułem takie oto wnioski:
Potrafię:
-Nieźle fotografować
-Słuchać i czasami pomóc
-Pocieszać
-Rozśmieszać
-Być szczerym do bólu
Nie potrafię:
-Mówić o tym co mnie boli
-Być szczerym w kwestii swojego bólu [ ukrywam go przed światem]
-Zrobić tego o czym myślę nieraz miesiącami
Do tego jestem tchórzem. Za bardzo przejmuję się opinią innych.
Nie do końca potrafię pokazać te uczucia, którymi darzę innych[ znów brak odwagi]
Nie mogę zrobić tego, co bym chciał. Nie potrafię przełamać swoich niewytłumaczalnych nawet dla mnie oporów.
Nie ma we mnie nić nadzwyczajnego, niesamowitego ani niespotykanego. Jestem zwyczajny. Po prostu jestem.
Brak mi gracji i umiejętności tancerza, nie ma we mnie nic z poety, posiadam śladowe ilości romatyzmu.
Owszem, jestem szurnięty. Ale tylko szurnięty. I nie widzę w sobie nic wyjątkowego.
Jeszcze coś. Chciałbym Cię zatrzymać tylko dla siebie. Nie pozwolić Ci odejść. Dać Ci tyle siebie ile potrafię. Dać Ci szczęście i to wszystko czego pragniesz.