Teoretycznie jest ok. Mam to czego chciałem od dość dawna. Względny spokój. Ale zastanawiam się, czy czasami nie jest to 'przegięcie w drugą stronę’.
Dlaczego? No cóż. Nie pamiętam czy o tym kiedyś wspominałem, ale dla mnie jesień to istna melancholia, senność, szarówa. Nie taka piękna Polska Złota Jesień. Nie nie. Taka byle jaka. Dziś dzień też nijaki. Taki jak za oknem. http://www.youtube.com/watch?v=rfnlqBC7ooE&feature=related Ten kawałek świetnie tu pasuje.
Edit: 21:10- Refleksji ciąg dalszy.
Patrząc na moich znajomych, zastanawiam się ilu tak na prawdę jest 'znajomych’ a ilu 'takich co to wiedzą gdzie mnie znaleźć jak coś potrzeba’. Mam na to doskonałych kilku przykładów, ale przez szacunek dla prywatności nie wspomnę o nich z imienia czy nazwiska.
Nie chodzi mi o to, żebyście pamiętali o moich urodzinach czy coś, ale od czasu do czasu jakby się ktoś odezwał ze 'starej gwardii’ było by na prawdę miło. Czemu to zawsze ja mam być inicjatorem ?
Ps. Świat schodzi na psy. Facebook, NK, Twitter i inne społecznościówki zabijają to co w człowieczeństwie zakorzenione jest od zarania dziejów. Interakcję.