Zastanawiam się dziś nad kilkoma sprawami.
Przelatywały mi dziś przez umysł różne obrazki[ miewam tak od czasu do czasu] i pojawiło się w nich kilka osób.
Dariusz. Właściwie przyjaciel. Od czerwca bodaj cisza. Ja sam, też jakoś nie kwapie się odezwać [boję się? sam nie wiem]. Zawsze to jednak ja wykonuję pierwszy krok, w czyjąś stronę. Więc czemu teraz tego nie robię? Cóż. Uświadomiłem sobie, że jestem dobry jak jestem potrzebny. Zgadzam się, z niektórymi mogę długo nie rozmawiać, czasami bardzo długo. Ale jak już się odzywamy [mam na myśli Pitera, filmowca, fotografika. Człowieka bardzo kreatywnego. Mojego imiennika] to się czasami nagadać nie możemy. A potem znów cisza. Ale to normalne. W zeszłym tygodniu otrzymałem dowód na to, że są też ludzie, którzy potrafią pamiętać o mnie w jakiejś innej sprawie. Nie takiej, kiedy ktoś coś chce ode mnie ale kiedy może mi coś dać/zaoferować. To budujące. To także dowód na to, że jeśli się jest dobrym, to kiedyś ta dobroć wróci do ciebie z taką samą albo i większą mocą.
Są też tacy o których się nie mówi. I niechaj tak pozostanie.
Optimum medicamentum quies est.
Są też tacy, którzy milczą, bo nieważne co zrobią / powiedzą – i tak nie będzie tym „odpowiednim”. A czasem po prostu czekają. Na dobry moment. Na odzew. Na cokolwiek.