Odchodzi… 2012. Nadchodzi… nieznane.

A więc podsumowanie, kończącego się za godzinę roku.
Zacznijmy od tego, że to był dla mnie bardzo trudny rok.
Niezaliczenie semestru na uczelni, kilka poważnych wpadek osobistych, nieprzemyślane decyzje.
To wszystko i jeszcze więcej… spowodowało, że dziś powinienem więcej przepraszać jak dziękować.

Mijający rok to też pierwsza praca, pierwsze problemy z nią związane, pierwsze własne poważne pieniądze.

Obecnie można by powiedzieć, że jestem jako tako ustabilizowany. Chciałbym jednak spełnić kilka swoich marzeń, wciąż dalekich, wciąż niespełnionych.
2012 to także świetny sezon burzowy. Genialnie gonitwy z Robertem, smak porażki i smak wygranej. Coś pięknego. Jest to dowód na to, że przyjaźń może być nawet tak nietypowa, jak nasza. Wspólne pasje, wspólne interesy. Dzięki stary.

Straciłem też w tym roku wiarę w kilka osób. Nie będe ich wymieniał z imienia, ale to trudne doświadczenie, pokazujące na kogo można liczyć, a na kogo- niestety nie.

Ostatnimi czasy, także osoby mi najbliższe[ choć nie wszystkie] zaczęły nabierać 'wody w usta’. Szanuję waszą prywatność- serio. Ale na prawdę wystarczy powiedzieć, że coś się zmieniło i finito. Tematu więcej nie poruszę.

A więc w skrócie. Rok ciężki, który przetrwałem. Może mądrzejszy, może lepszy. Czas pokaże. Jedno wiem na pewno. Nie mam zamiaru się zmieniać.

Dzięki Wszystkim, na których mogę liczyć. Może nie do końca jesteście świadomi ile czasami mi daje zwykła rozmowa.
Nie będę was wymieniać, żeby nie było, ze kogoś stawiam ponad innych.

Przepraszam też za wszystkie przykrości, jakie wyniknęły z mojego zachowania. Staram się, chociaż czasami mi to nie wychodzi.

Wybaczam tym, którzy mnie zranili, tym którzy spowodowali, że chwiałem się jak stare drzewo na wietrze. Wiedzcie jednak, że na moją pomoc możecie liczyć tylko w na prawde wyjątkowych sytuacjach.

Pozdrawiam i życzę lepszego, 2013 roku.

Piotr vel kujon98,

3 thoughts on “Odchodzi… 2012. Nadchodzi… nieznane.”

  1. TyWiesz says:

    Dzisiejsza rozmowa z Tobą być może uratowała mi życie. Uspokoiłeś mnie w kilka minut tak, jak żadne leki nie mogły od kilku godzin. Dziękuję. Pomogłeś mi zakończyć ten rok z nowymi wnioskami. Wykorzystam je. Teraz pora na moje szczęście i to, co dla mnie dobre. Dziękuję.

    Odpowiedz
  2. Bakcy says:

    Przypomniałeś mi o „przyjaźni”… „przyjaźń” to wielka wartość, już myślałem że choć tyle, a może i aż tyle uda mi się w minionym roku osiągnąć, ale bycie zawsze miłym i pomocnym jest cholernie nieopłacalne – szkoda tylko że dowiadujesz się o tym w momencie kiedy ktoś przestaje się odzywać, a może po prostu nie istnieje przyjaźń między kobietą a mężczyzną…
    lepszego nowego roku.

    Odpowiedz
    1. kujon98 says:

      Szanowny Backy, kimkolwiek jesteś. Nie chciał bym odebrać tego jako atak na swoją osobę, ale skoro już tu napisałeś, to może warto by było chociaż podać realnego maila ;]
      Jakby nie patrzeć w sieci, nikt nie jest do końca anonimowy ;]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.