Cały dzień myślę nad tym wpisem.
Narastająca frustracja, poczucie słuszności… tak.
Po latach dojrzałem do tego, żeby wyrzucić z siebie absolutnie wszystko, byle to zrobić.
Tak bardzo bym chciał włożyć w to wszystkie zgromadzone uczucia, wszystkie myśli. Wyrazić.
Chciałbym wyrzucić z siebie całą złość i skierować je ku właściwej osobie.
I żeby zdała sobie w końcu po tylu latach sprawę, że ja znam prawdę. Podświadomie zawsze znałem.
Czas nadchodzi, ale gdzie leży prawda?