… ciężka praca – po pracy ;]
Zaczynam doceniać zmęczenie fizyczne w połączeniu ze zmęczeniem umysłowym.
Człowiek ma kompletnie wyjebane na wszelakie problemy dookoła. Wszystko idzie w pot. W zmęczenie.
Ma się wszystko w dupie. Liczy się tylko wykonanie pracy. Raz za razem, kolejne minuty zamieniają się w godziny.
Cały ten tydzień to jakaś jedna wielka porażka. Nie ma dnia żebym nie był wkurwiony.
Remont ciągnie się w nieskończoność. Jestem psychicznie wypompowany. I dorzucam do tego maksymalne zmęczenie fizyczne.
W końcu coś we mnie pęknie.