Jak cudownie wrócić do pracy po chorobowym. Ah, czekaj. ’ Cudownie’.
Totalny rozpierdol w papierach, 3 zamówienia do przyjęcia na stan magazynowy, 4 czy 5 zaległych napraw.
Świetnie- pomyślałem rano po przejściu przez drzwi mojego miejsca pracy. Potem było już tylko gorzej.
Ile ja znam przekleństw ? Jest tak późno, że nie potrafię ich policzyć. Ale zużyłem dziś wszystkie. Co do jednego.
Tydzień czasu wystarczył do zniszczenia mojego jako takiego porządku
( tak dla przypomnienia – jestem absolutnym bałaganiarzem), który staram się zbudować, od kiedy sam zajmuję się całym tym grajdołkiem.
Jutro wcale nie będzie lepiej. Muszę jechać razem z moim 'Szeryfem’ na komisariat, na przesłuchanie w sprawie wybitej szyby w naszym sklepie.
To dopiero będzie ciekawe.
Znowu nie obędę się bez kawy. Cholera no…
Moje patrzały błagają wręcz o odpoczynek. Jedynie je dziś dwa razy zakropiłem. Eh, a powinienem przecież o nie dbać.
Czuję, że sen dziś przyjdzie szybko. Bardzo szybko.
PS. Uwielbiam w tym kawałku ten moment 'zwolnienia’ zaczynający się w 6:31, powodujący, że przelatują po moim karku ciary.
Za każdym razem.
PS2. Pozdrawiam ’ Spamerze’ ;p