Wczoraj minęły 2 lata w obecnej pracy. 2 lata, które tylko na początku były całkiem spoko.
Potem pojawiły się pierwsze problemy.
Dziś siedząc w pracy i myśląc o tych 2 latach, zastanawiam się czy było warto.
Jest 16. Zostały mi 2 godziny pracy. Jestem cholernie zmęczony. I nie, nie dlatego, że poszedłem późno spać.
Tyle dziś roboty na mnie spadło. Jak zwykle w poniedziałek- ogarnianie całego syfu, tłumaczenie się przed klientami.
Ani kropli więcej kofeiny.
Potrzebny mi Reset. Chillout. Muszę przewietrzyć czachę.