Zastanawialiście się kiedyś, co jest w stanie najbardziej człowieka zaskoczyć ? Albo powinienem powiedzieć raczej- kto ?
Przyznaję się, od czasu do czasu przelatywało mi to przez myśli, ale jakoś nigdy się w temat specjalnie nie zagłębiałem. Ot, kolejna rzecz, o której myślisz. Jednak, kiedy już człowiek musi zbierać „koparę z gleby”, to myśl ta wraca. No i wróciła i do mnie.
W zasadzie to ja nie wiem czy jestem zaskoczony, zszokowany czy jest to co innego, czego obecnie nazwać nie potrafię. Gdzieś w „Odmętach mojego umysłu” [Tak, wciąż lubię używać tego sformułowania] pojawił się wykrzyknik.
Człowiek, czasami kompletnie nie spodziewa się, że przypadnie mu w udziale noszenie jakiejś informacji. Cóż, żyjemy w świecie opanowanym przez informacje- wszechobecne smartfony, tablety i internet otaczają nas niczym rybacka sieć, aż czasem ma się ochotę uciec. Tak więc, informacja którą… otrzymałem? Nie wiem czy to dobre słowo… wbiła mnie w fotel. Może nie zmiażdżyła, ale solidnie wbiła.
I tu zmierzamy do celu. Bo najbardziej nie zaskakują nas ludzie obcy, tylko bliscy- Ci których znamy, lubimy, szanujemy i uważamy że znamy na wylot. Stąd moja szczęka znalazła się na wysokości lamperii i stąd ten wywód, bo muszę to wyrzucić z głowy.
Czy ja się zawiodłem? Raczej nie, bo to nie o to chodzi. Generalnie odjęło mi mowę. Nie, żebym był jakimś wybitnym mówcą ale autentycznie tak, to mnie dawno nie zamurowało. Nie potrafię nawet opisać tego uczucia…
To co innego niż zranienie przez kogoś bliskiego. Rana się zagoi, czas wyleczy wszystko, natomiast takie zaskoczenie jakie mnie spotkało, może odcisnąć piętno na kilku aspektach.
Nie, nie będę wdawał się w szczegóły, bo nie o to mi chodzi.
Kończąc swój pierwszy od dawna wywód, zapytam tylko- w zasadzie samego siebie- czy ja też potrafię tak zaskakiwać ?
Ps. W tym roku odpuszczę sobie chyba imienne podziękowania w podsumowaniu, ale samo podsumowanie pojawi się jak zwykle w sylwestra lub w nowy rok. W każdym razie, już mi się układa w głowie.
A i jeszcze coś. Jakbym nie odzywał się dłuższy okres czasu, nie tylko tu ale i w innych środkach komunikacji- to raczej nic mi nie jest. Zostałem zasypany pracą i obecnie działam w trybie przetrwania sen-praca-sen.