Jak śmieć.

Wiecie co? Opatentuję chyba pojęcie „wkurwa doskonałego”. Wraca człowiek z pracy- nie dość, że przemarznięty do szpiku kości po dostawie, to jeszcze z opierdolem, że uwaga NIC NIE ROBIĘ. Że zostawiłem górę naczyń w kuchni [ którą miał zapakować w zmywarkę mój brat ] i ogólnie że jestem do niczego bo traktuję dom jak hotel.

Pytam się po raz pierdyliard pierwszy. Skoro pracuję w godzinach w jakich pracuję JAK mam do cholery jasnej robić cokolwiek więcej ?
Mój ojciec myśli, że ja się nie męczę w pracy a sprzedaż to wakacje, bo on pracuje fizycznie.
Gwarantuję każdemu, kto uważa tak samo, że pierwszy miesiąc byłby jednym z cięższych, jeśli nie mieliście kiedykolwiek do czynienia z pracą z ludźmi. Jak mogę być zmęczony ? A no „tylko” pracując po 7 dni bez wolnego. Mało? Wspomniana dostawa, którą trzeba ogarnąć. W między czasie znów się nasłuchać, że za mało nas jest, że nie ogarniamy i w ogóle to nie wiem czemu ja tu pracuje skoro taki ze mnie nieogarnięty człowiek.

Szczerze ? Mam dość. Ile razy mam mówić, że grudzień taki jest i nie do końca mam wpływ na swój grafik? W sumie po co ? Wszyscy i tak mają to gdzieś.

Przecież ja się w pracy nie męczę. Odpoczywam na wakacjach.

A mój brat? W opinii ojca to, że umyje podłogę i przyniesie drewno jest pomocą. Tak, faktycznie. Szkoda, że ja w jego wieku robiłem to samo a i tak słyszałem że nic nie robię. Błędne kurwa koło.

 

2 thoughts on “Jak śmieć.”

  1. Bu says:

    dlatego u mnie w każdy poniedziałek i środę możesz to usłyszeć ze słuchawek 😛 https://www.youtube.com/watch?v=13QREU_PnIU

    praca z ludźmi jest jedną z cięższych prac, człowiek się nie przekona jak sam jej nie spróbuje, inaczej złośliwe komentowanie nie ma sensu i podstaw 😉

    Odpowiedz
  2. MS says:

    Dlatego ja w tym roku pierwszy raz w życiu spędzę Święta tak, jak zawsze chciałam. W spokoju, bez pretensji, sztucznych życzeń i męczenia się. To najlepsza decyzja, jaką mogłam podjąć – Święta u siebie, na swoim, po swojemu. Wyprowadzka ileś lat temu zmieniła sporo, nie zmieniła jednak zachowania niektórych bo wystarczyły odwiedziny lub telefon i błędne koło od nowa się nakręcało. Wiem, że takie Święta i taka decyzja to przełom. Poczucie winy i bycia gorszym nagle zniknęło. Pojawiło się: to moje życie.
    A praca z ludźmi? Nieważne czy kilka czy kilkanaście godzin takiej pracy – po powrocie niekiedy nie chciało mi się zrobić nawet kawy. Przejście w urzędówkę, papiery i przewalanie ich stert było ogromną ulgą. Niby pracy więcej a zmęczenia i stresu jakby mniej. Zawsze łatwo krytykuje się to, gdzie nas samych nie ma – nic na to nie poradzimy );

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.