Miewam takie dni, kiedy chcę się odciąć od wszystkiego i wszystkich. Kiedy drażnią mnie spotykane w sieci „dramy”, kiedy po prostu czuje się źle- nawet ze samym sobą. Tak jest i dziś. Dzień, kiedy na prawdę nie mam ochoty na nic i na nikogo. Jedyne czego chcę to spokoju, jasnego światła i ciszy.
Pomijając fakt, że czuje się zwyczajnie źle. Złapałem jakiegoś wirusa grypy żołądkowej, oszczędzę szczegółów.
Tak jak dziś, unikam wszystkiego, co mogło by mnie wyprowadzić z równowagi. Jest niedziela, chillout od czasu do czasu się należy. Taki kompletny.
Bo z jednej strony udusiłbym dziś każdego, a z drugiej nie mam na to kompletnie ochoty.
Dlatego:
SPOKÓJ
ŚWIATŁO
CISZA
Z dala od wszystkiego. I mając to co złe, głęboko w poważaniu.
O, i coś jeszcze.
Ja na prawdę mam gdzieś, co o mnie myśli większość społeczeństwa. 😉