Siedzę w samochodzie pod pracą i mnie nosi. Wpieprza mnie stres i bezsens całej sytuacji która od kilku tygodni nabiera rozpędu. Jak sądzę do rozwiazania daleko a ja już mam serdecznie dość. Moje naczynie jest pełne ale tym razem nie bardzo mam jak je opróżnić. To idzie w bardzo złym kierunku, czuje to po sobie. Nie żebym miał się poddawać, ale prawdę mówiąc czuje się po prostu źle. Fizycznie i psychicznie. Może ten tydzień będzie lepszy ?