2020.

Zaczęło się dobrze. Ba, nawet cudownie, fantastycznie. Tylko, że potem krok po kroku następował coraz większy rollercoaster. Covid, praca zdalna (początkowo zajebista, potem i w sumie obecnie zdecydowanie mniej), siedzenie samemu w 4 ścianach, izolacja, kolejne problemy… Całkiem niezły był urlop. Szkoda, że tak szybko się dobre skończyło. Druga połowa roku była coraz gorsza. Nie chcę się wdawać w szczegóły, ale wróciło sporo… starych problemów. Fajnie nie ? A, no i jestem znów sam. To mnie najbardziej frustruje, smuci, wkurwia, powoduje mętlik w głowie i istny rozpierdol.

A potem ? Zjazd w dół. Do wody. Czemu to takie istotne?

Funfact 1. Mam lęk wysokości. Kiedyś nie miałem.

Funfact 2. Nie potrafię pływać, mam lęk przed wodą.

No to teraz łączymy kropeczki.
Lecę na ryj prosto w wodę i się topię. Proste ? Proste.

Funfact 3. Miewam problemy z okazywaniem emocji. Tzn. ja to tak nazywam, nie wiem czy faktycznie coś we mnie pod tym względem działa nie tak, czy wszyscy faceci mają tak samo. No ale to jeden z problemów powodujących problemy. Masło maślane.

Tylko jeśli nigdy wcześniej nie wylałem tylu łez co teraz, nigdy nie czułem się gorzej jak teraz, jeśli nigdy do tej pory przez te prawie 30 lat mojego życia nie było mi tak źle, to na prawdę mam taki problem z emocjami ? A może już całkiem siadło mi na garnek ? Who knows.

Zatem, jak przetrwałem?

Do póki było dobrze, miałem oparcie nie tylko w przyjaciołach. Ale się zjeb… zepsuło. Więc  zostali przyjaciele. Ludzie, którzy regularnie pytali jak się czuję, czy czegoś potrzebuję, ba! Potrafili pokonać te pieprzone 200 km tylko po to, żeby spędzić ze mną dzień, pogadać, podnieść na duchu i po prostu być! Jestem bez Was nikim jeszcze bardziej niż się teraz czuję. Serio. Brakuje mi normalności, planszówek i miliona innych rzeczy, które razem robiliśmy przed tym co nam ten rok przyniósł.

Pomogliście mi jak zawsze wyciągając do mnie rękę. Pamiętajcie, to działa zawsze w obie strony.

Robert, Magda, Patrycja, Paulina, Jonatan. Dzięki. Pomimo, że jest mi zajebiście ciężko, to jeszcze się nie załamałem.

P.S. Zastanawiam się nad pójściem do terapeuty.

 

 

Fuck u 2020.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.